Triathlon Triathlete Ambasador Sundried Running Londyn

Rozmawiamy z ambasador Sundried Christine Lutsch o emocjach i doświadczeniach związanych ze ściganiem się podczas wielkiego finału ITU World Triathlon Series w Rotterdamie.

Jaka była atmosfera poranka wyścigu?

Było jeszcze ciemno, kiedy szedłem mniej więcej milę od punktu wysiadania taksówek do przejścia 2 (T2) o 6 rano w niedzielę. Buty spadły, punkty orientacyjne zapamiętane wizualnie, wydostałem się z dużego obszaru przejściowego i musiałem zapytać, czy znaleźć drogę do punktu odbioru promu. Grupa zdenerwowanych sportowców z całego świata weszła na prom, niektórzy siedzieli na podłodze, niektórzy znaleźli wygodniejsze siedzenia, aby przewieźć przez jeden z dużych zbiorników wodnych Rotterdamu do T1 i startu do pływania.

Spojrzałem w niebo. Wyglądało na to, że jest jasne. Ostatni raz sprawdzałem prognozę wieczorem, zanim przewidzieli ulewy, a nawet burze w różnych momentach poranka. Gdybyś oglądał elitarne wyścigi w sobotę, byłbyś świadomy, że pogoda w sobotę była gorsza niż nieszczęśliwa i bardzo zimna. Teraz wyglądało to bardzo obiecująco - palce u rąk i nóg skrzyżowane!

Jak przebiegał proces konfiguracji?

Z promu przeszliśmy kolejne pół mili do T1 (jeśli to możliwe, strefa przejściowa była jeszcze większa niż T2), gdzie nasze rowery stały przez noc. W pewnym sensie łatwiej było poradzić sobie z jednym przejściem na raz i poszło szybciej, niż się spodziewałem. Stosunkowo skutecznie wysuszyłem rower gołymi rękami, zmoczonymi po nocy spędzonej na dworze. W pobliżu namiotu mechanika było kilka pompek rowerowych, więc przed wyścigiem podałem moim oponom ostatnią pompkę. W tym czasie było lżej i byłem szczęśliwy, mogąc spotkać kilku kolegów-sportowców, którzy przygotowywali się do startu. Musieliśmy skończyć jeżdżenie do 7 rano (czego nie zrobiliśmy, ale nikogo to nie obchodziło), mimo że miałem się ścigać dopiero po 9 rano.

Jakie jest miasto Rotterdam?

Wróciliśmy na start pływacki, gdzie kilku przyjaciół musiało przygotować się do wcześniejszego startu wyścigu. Poranek stał się bardzo piękny. Wysokie budynki Rotterdamu były zarysowane na tle pomarańczowego słońca wschodzącego nad dużym zbiornikiem wodnym, aw powietrzu unosiła się lekka mgła, co nieco uspokajało nastrój.

Razem z przyjacielem z mojej grupy wiekowej pożegnaliśmy naszych przyjaciół, którzy ścigali się we wcześniejszej fali, i weszliśmy do oszałamiającego hotelu New York z wysokimi sufitami i ciepłym wystrojem, aby cieszyć się ostatnią filiżanką kawy, czystymi toaletami i odrobiną ciepła. Na tym etapie wszystkie fale startowe były opóźnione o około 15 minut, co dało nam mnóstwo czasu. W końcu nadszedł czas, aby zostawić nasze pomarańczowe torby wyścigowe w punkcie zrzutu i udać się na start do pływania, aby zostać otoczonym kordonem w naszym boksie wyścigowym, gotowy do startu.

Porozmawiaj z nami podczas pływania.

A potem nagle nadszedł czas, aby wsiąść na ponton i wskoczyć do wody, gotowy do startu. Jak zwykle wybrałem szeroki kąt, być może nie jest to najlepsza strategia na najszybsze pływanie, ale z doświadczenia wolę pływać własnym tempem, niż dać się złapać w trzepoczące ręce i nogi. Temperatura wody była dość chłodna, ale była cudowna i orzeźwiająca. Jak zwykle uwielbiałem pływać, mimo że nie było to moje najszybsze pływanie w życiu. Po wyjściu z rampy niebieski dywan został rozłożony na całej (bardzo długiej) drodze do T1 i było zwykłe zdejmowanie zapięcia na rzep, co widać na moich zdjęciach z wyścigu.

Jak poradziłeś sobie z przejściem?

Z łatwością zlokalizowałem swój rower, oznaczony ścieżką oraz dużą kwadratową pomarańczową „rzeczą” w naszym rzędzie. Kombinezon, czepek i gogle musiały trafić do naszych toreb startowych, co zajęło trochę więcej czasu niż zwykłe rzucanie nim na ziemię, żeby się później martwić. Założyłem swój nowy kask aero z daszkiem (mój pierwszy kask z daszkiem), ale temperatura na zewnątrz wyraźnie kontrastowała z temperaturą mojego ciała, więc natychmiast zaparowały i nic nie mogłem zobaczyć. Dzięki Bogu mieli klips magnetyczny, co oznacza, że ​​mogłem je łatwo zdjąć i założyć z powrotem tuż przed zamontowaniem roweru, w którym to momencie temperatura się dostosowała i mogłem je przejrzeć.

Jak wyglądał kurs rowerowy?

Nigdy nie spotkałem się z takim technicznym kursem rowerowym. Najpierw przeszliśmy przez mały mostek dla pieszych, potem w dół i okrążyliśmy chodnik dla pieszych, w górę rampy, a następnie skręciliśmy o 180 stopni, aby przejść przez duży most nad rzeką, a następnie wokół zakrętów, przez kolejne mosty, na chodnikach, na czerwone ścieżki rowerowe, na drogach z czerwonej cegły, na schodach (dosłownie… zostały „podciągnięte”!), na bruku i tak, było też kilka normalnych dróg, ale niewiele między nimi. Mogę tylko powiedzieć, że to szczęście, że drogi tego dnia były suche!

Początkowo wyruszyłem z dużą ostrożnością. Jak powiedział nasz kierownik zespołu na odprawie - raczej przybyć w jednym kawałku niż wcale. Mniej więcej w połowie pierwszego okrążenia na prostym odcinku wyprzedził mnie dość duży tłum, tylko po to, by złapać go za nim na zakrętach. To dało mi trochę pewności co do moich umiejętności prowadzenia motocykla i sprawiło, że mocniej naciskałem, aby wyprzedzać, aby droga była przede mną tak czysta, jak to tylko możliwe, kiedy dotarłem do tych zakrętów. Sekcja rowerowa poszła szybciej, niż się spodziewałem (to zazwyczaj moja najmniej ulubiona część triathlonu) i zanim się zorientowałem, pokonałem 2 okrążenia i przyszedł czas na bieg.

Jak przebiegał bieg?

Z łatwością zlokalizowałem moje buty do biegania. Ruszyłem równomiernie, wiedząc, że moje ciało musi powoli zacząć bieg. Kurs biegania był moją ulubioną częścią kursu. To była trudna trasa z wieloma ostrymi zakrętami, kilkoma odcinkami terenowymi, pod górę ostrymi wzgórzami, ponad korzeniami drzew w jednym miejscu - przez piękny „Het Park”. Nawet Elvis pojawiał się kilka razy na torze - w pewnym momencie powiedział mi, żebym „złapał mojego kolegę z drużyny przede mną”. Niestety, nie słyszałem go dokładnie, jak śpiewał.

Moje nogi trzymały się dobrze, ale wiedziałem też, że jeśli będę pchał mocniej, były narażone na skurcze, więc starałem się utrzymać tempo najlepiej, jak potrafiłem. Jak zawsze w triathlonie, nie można wiedzieć, z kim się ścigasz (chyba, że ​​ich znasz) lub gdzie jesteś na boisku, zwłaszcza, że ​​fale wybijają się w różnym czasie, a różne grupy wiekowe ścigają się w tym samym czasie. Dlatego możesz ścigać się tylko najtrudniej i mieć nadzieję na najlepsze.

W końcu bieg na dwa okrążenia dobiegł końca i zszedłem po niebieskim dywanie do mety tak ciężko, jak tylko mogłem - zdjęcia potwierdzają, że bolało mnie w tym momencie!

Jakie to uczucie ukończyć wyścig o mistrzostwo świata?

Tak nagle, jak się zaczęło, było po wszystkim. Wszystkie przygotowania do wyścigu, miesiące ciężkiej pracy i przygotowań, znalazły swój punkt kulminacyjny w tym momencie.

Na mecie widziałem wielu innych zawodników z mojej grupy wiekowej i wspaniale było nadać imionom kilka twarzy, ponieważ nie zawsze mamy okazję spotykać się na wyścigach kwalifikacyjnych ze względu na różne lokalizacje. W końcu wszyscy byliśmy szczęśliwi, że bogowie pogody byli dla nas łaskawi, że wszyscy skończyliśmy bezpiecznie i że to już koniec, przez kolejny rok.

Poszliśmy odebrać wszystkie nasze torby startowe, co trochę trwało, a potem zjedliśmy dużą porcję holenderskich frytek z majonezem - doskonałe jedzenie regeneracyjne po wyścigu!

Jakieś myśli końcowe?

Moja pozycja na mecie nie była tak dobra, jak bym sobie życzył, ale małe przerwy między czasami kończenia wyścigów dowodzą, że pole było dość konkurencyjne. Ścigałem się tak mocno, jak tylko mogłem i dawałem z siebie wszystko, więc w tym sensie jestem zadowolony ze swojego występu.

To był logistycznie trudny do zorganizowania wyścig, ale wydaje mi się, że organizatorzy sprostali temu zadaniu. Przez cały wyścig ludzie byli przyjaźni i pomocni. Nasi menadżerowie zespołów GB również wykonali świetną robotę. Jak zawsze, ściganie się na mistrzostwach świata było wspaniałym doświadczeniem!

Teraz z niecierpliwością czekam na chwilę wytchnienia, a potem rozpoczęcie przygotowań do przyszłego roku, który, jak głosi plotka, odbędzie się w… Gold Coast Australia!

x
x