kolarz triathlon triathlete fitness

Valentin to francuski sportowiec, który ciężko pracował, aby osiągnąć pełny poziom dystansu. Rozmawia z Sundried o wzlotach i upadkach wyścigów.

Czy zawsze byłeś w sporcie?

Zacząłem jeździć na rowerze górskim w wieku 8 lat. Na początku jeździłem na rowerze z ojcem, a potem przeszedłem do kolarstwa z klubem i rywalizacji.

Kiedy byłem starszy, poszedłem do szkoły wojskowej, gdzie nauczyłem się pływać i biegać. Trenowałem we wszystkich trzech dyscyplinach, ale zrobiłem sobie krótką przerwę, skupiając się na nauce. Kiedy skończyłem szkołę, miałem więcej czasu na ręce i zacząłem jeździć na rowerze szosowym i ostatecznie triathlon.

Jak trafiłeś do triathlonu?

Przez większość swojego życia uprawiałem wszystkie trzy sporty i zawsze wiedziałem, że w naturalny sposób przejdę do triathlonu. Ścigam się już od 4 lat.

Jaka była Twoja ulubiona rasa do tej pory i dlaczego?

Moim ulubionym wyścigiem był mój pierwszy (i jak na razie jedyny) triathlon na pełnym dystansie, Challenge Roth. Po pierwsze dlatego, że ukończenie wyścigu na pełnym dystansie było marzeniem z dzieciństwa. Przez wiele lat zastanawiałem się, jak można ukończyć wyścig na takich dystansach. Każda część wyścigu wydaje się być wyzwaniem!

W dniu wyścigu wszystko poszło idealnie. Płynąłem dokładnie zgodnie z moim oczekiwaniem. Jeśli chodzi o część rowerową, postępowałem zgodnie z planem list po literze (odżywianie, nawadnianie i prędkość). Dla mnie najbardziej imponującą częścią była sekcja biegania, ponieważ w zależności od tego, jak się czujesz, może to być piekło i trwać wiecznie! Dzięki dobrej sekcji rowerowej mogłem biegać tak, jak chciałem. Nie byłem najszybszy, ale do mety pobiegłem bez marszu.

Wisienką na torcie było to, że cała moja rodzina była na mecie i mogłem podzielić się z nimi tą niesamowitą chwilą.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?

Moim największym osiągnięciem było ukończenie triathlonu na pełnym dystansie już po 3 latach. W pierwszym roku startów pokonałem dystans olimpijski tylko po to, żeby się do niego przyzwyczaić. Na drugim roku zacząłem wydłużać dystans, wykonując moją pierwszą połowę Ironmana, jednocześnie kontynuując dystans olimpijski. Na trzecim roku zrobiłem pół Ironmana, przygotowując się do pełnego dystansu.

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek zdarzyć katastrofę wyścigową?

Mój pierwszy 70,3 w Aix en Provence (południowa Francja). Generalnie, kiedy myślimy o południowej Francji późną wiosną, wyobrażamy sobie idealne warunki wyścigu ze słońcem… ale ten wyścig był inny.

Wszystko było w porządku, dopóki nie dotarłem do 50km odcinka rowerowego, kiedy zaczęło padać. Było dość zimno jak na tę porę roku - zaledwie 13 stopni Celsjusza - a po dodaniu deszczu było tylko 8 lub 9 stopni. Przy mojej niskiej wadze iw lekkim kombinezonie zdecydowanie poczułem zimno.

Od tego momentu moim jedynym celem było przejechanie linii mety. Nigdy w życiu nie byłem bardziej zamrożony. Oprócz warunków deszczowych droga była całkowicie podmokła, miejscami dochodziło do 10 cm deszczu.

Byłem podekscytowany, że ukończyłem rower bez żadnych incydentów, ponieważ do końca nie byłem w stanie skutecznie zahamować z powodu zmarzniętych palców!

Sekcja biegania to 2 godziny biegania jak zombie. Nie można było się rozgrzać i czułem się, jakbym miał hipotermię. Na przemian chodziłem i biegałem. Przez ostatnie 8 km dostałem koc ratunkowy (jak wielu innych uczestników). Dzięki temu kocowi przekroczyłem linię mety! Nigdy się nie poddawaj!

Jak pokonujesz niepowodzenia?

Jestem osobą optymistyczną i we wszystkich sytuacjach staram się skupić na jasnej stronie. Powiedziałbym, że uczę się na własnych błędach. Myślę, że w sporcie takim jak triathlon jest zbyt wiele rzeczy, które mogą pójść źle, aby zawsze mieć idealny wyścig (zwłaszcza na długich dystansach). Każdy popełnia błędy, ale powinniśmy się skupić na tym, aby ich nie powtarzać.

Jakie są Twoje cele?

Dla mnie najważniejsza jest radość i często o tym zapominamy. Ogólnie rzecz biorąc, sport należy traktować jak grę. Kiedy mamy takie nastawienie, możemy trwać przez długi czas, w przeciwnym razie kusi nas, żeby rzucić palenie, gdy sprawy staną się trudne.

Kto cię inspiruje?

Osoba taka jak Jan Frodeno, który jest w stanie zostać mistrzem olimpijskim (a więc na krótkim dystansie), a kilka lat później zostać mistrzem świata Ironman.

Dlaczego warto pracować z Sundried?

Zdecydowałem się na współpracę z Sundried z wielu powodów. Pierwszą z nich jest trwałość marki. Obecnie uważam, że zbyt mało marek martwi się o swój ślad ekologiczny i jestem przekonany, że musimy to zmienić.

Drugi powód to projekt i dopasowanie. Kolekcję rowerową uważam za bardzo profesjonalną z dobrą równowagą między ceną a jakością.

x
x