Tojo Lazzari to para-triathlonista reprezentujący Irlandię w tym wspaniałym sporcie. Opowiada o swoim doświadczeniu zdobycia drugiego miejsca na Mistrzostwach Świata ITU na Florydzie.

Od grypy do numeru 2

Wkrótce po powrocie do domu z wyścigów w Rotterdamie odebrałem telefon od mojego trenera i menedżera Eamonn Tilly. Powiedział jedno krótkie zdanie, które napełniło mnie podekscytowaniem, ale także sprawiło, że wszystkie tryby pracowały w moim mózgu. Powiedział: „Czy chcesz ścigać się na Florydzie?” Odpowiedziałem: „Oczywiście! Bardzo bym chciał! Ale… Pracuję, nie mam czasu… Będę też musiał zapytać moją rodzinę…”. " Powiedziałem, że oddzwonię, gdy tylko dowiem się więcej.

Po długim czasie spędzania czasu na kółkach i kontaktach z moim szefem, dostałem tydzień wolnego w zamian za wiele dodatkowych godzin ciężkiej pracy i nadrobienie czasu straconego na niewolniczej przerwie międzyokresowej. Następnie musiałem uzyskać zielone światło od mojej drugiej połowy Natalii i mojej uroczej nowo narodzonej córeczki Yany. Poprosiłem Yanę, żeby przekazała wiadomość mamie, a potem zarezerwowałem lot!

10 dni przed lotem dotknęła mnie grypa. Byłem zdruzgotany, ponieważ mój trening szedł tak dobrze; Osiągałem wszystkie swoje cele i nie przegapiłem treningu, ale teraz byłem w złym stanie. Powiedziałem Eamonnowi, że jestem chory, a on tylko powiedział: nie martw się, nie trenuj, odpoczywaj i regeneruj się, porozmawiaj wkrótce.

Kiedy przyjechałem do USA, właśnie przechodziłem przez grypę. Sarasota na Florydzie to piękne miejsce, ludzie są bardzo mili, a miejsce wyścigu - Nathan Benderson Park - było idealnym miejscem na zorganizowanie triathlonu. Kurs bardzo mi odpowiadał, ale było naprawdę gorąco i wilgotno, warunki, których my Irlandczycy nie znamy. Poinformowano nas również, że odwołano pływanie, co oznaczało, że moje szanse na zdobycie medalu po prostu wzrosły, ponieważ nie jestem fantastycznym pływakiem.

W dniu wyścigu było 33 stopnie Celsjusza (91 F) przy 98% wilgotności. Przeszedłem zwykłą rutynę przed wyścigiem: sprawdź wszystko - zamelduj się - zachowaj spokój - nawadniaj - rozgrzej się i idź do toalety około 1000 razy.

Uruchom 1

Ruszyliśmy! Czułem się szorstko, 100 metrów w gardle płonęło i piekłem się gorąco, ale powiedziałem sobie, że inni też muszą umierać, więc utrzymałem presję i przeszedłem do przejścia jako pierwszy. Skończyłem butelkę słonej wody chirurgicznej, ponieważ wiedziałem, że będę jej potrzebować, aby przetrwać resztę wyścigu.

Rower

Przejście poszło dobrze i wyjechałem na rowerze w tym samym czasie co Oliver z Austrii, legenda sportowca, ale i cudownego faceta. Trasa rowerowa składała się z 3 okrążeń wokół jeziora w parku. Widziałem, jak Oliver ucieka ode mnie, więc kopałem głęboko i pchałem handlarzy. Po jednej stronie jeziora był bardzo silny wiatr czołowy, ale po drugiej stronie bardzo silny wiatr w tył. Na ostatnim okrążeniu nie mogłem się doczekać, aż ból się skończy, ale ten ból zostałby zastąpiony przez nowy, bardziej intensywny ból w biegu!

Uruchom 2

Rower był szybki i skończyłem minutę po Oliverze. Słyszałem, jak komentator wykrzykuje jego imię, kiedy opuszczał przejście i wchodziłem, byłem drugi! Wiedziałem, że mam wielką szansę, jeśli uda mi się to utrzymać w biegu.

2 km byłem w innym świecie, intensywny upał i pchanie się na maksa wprowadziły mój umysł w stan delirium, po prostu stawiałem jedną stopę przed drugą i próbowałem dogonić mężczyznę w czerwonym trisiecie w odległość.

Chwyciłem butelki zimnej wody na każdej stacji wodnej i po prostu przykryłem się, szok okrążał mnie i ochładzał na kilka sekund, aż woda wyparowała i byłem tak samo gorący jak wcześniej. Naciskałem dalej. Wiedziałem, że ściga mnie wielu facetów. Wyprzedziłem sportowca, który wypadł 1 minutę przed nami w innej kategorii. Wyglądał jak facet, który od dawna zagubił się na pustyni, wykrzyczałem kilka słów zachęty i szedłem dalej.

Przekroczyłem linię na drugim miejscu! Nigdy nie byłem tak szczęśliwy, że przekroczyłem linię, bardzo gorący, oszołomiony i wyczerpany, nagle straciłem zdolność chodzenia, nie mówiąc już o bieganiu, z pomocą ekipy wspierającej zostałem okryty zimnymi ręcznikami i doprowadzony do kąpieli lodowej, która mnie przyniosła wrócić do życia.

Mój przyjaciel Havard z Danii zajął trzecie miejsce zaraz po mnie i to było to, wyszliśmy na obiad, sernik i zasłużonego Guinnessa.

Jestem bardzo wdzięczny wszystkim, którzy pomogli mi w tym roku, nie mogłem trenować i ścigać się bez wsparcia mojej rodziny, trenera, sponsorów, Velocity Bikes, Lough Allen Adventure i triathlonu w Irlandii. Obecnie nie mogę się doczekać godzin treningu zimą, abym mógł wrócić silniejszy. Jeśli wierzysz, że osiągniesz, a ja jestem wierzący. Przynieś 2018!

x
x