Zasłużony ambasador kolarstwa

Ian jest dumnym triathlonistą, który spełnił swoje marzenie o ukończeniu Ironmana, a teraz jego celem jest zespół GB Age Group. Rozmawia z Sundried o treningu i wyścigach.

Czy zawsze byłeś w sporcie?

Zawsze lubiłem sport, zaczynając jako pływak klubowy od piątego roku życia. W szkole grałem w rugby, piłkę nożną i krykieta, ale pływanie było moją największą miłością. W pływaniu brałem udział w zawodach na poziomie klubowym i powiatowym, zanim przeszedłem do rywalizacji w ratownictwie i ratownictwie, startując aż do poziomu krajowego i reprezentując Anglię w mistrzostwach Europy i Świata w ratowaniu życia w 1990 roku. kiedy znajomy wspomniał o triathlonie, więc około 8 lat temu dołączyłem do lokalnego klubu i zacząłem. Żałuję tylko, że nie podjęłam tego dużo wcześniej.

Jak trafiłeś do triathlonu?

W 2017 roku zrobiłem swojego pierwszego Ironmana w Barcelonie. Kiedy zaczynałem triathlon, patrzyłem na triathlonistów w klubie, którzy grali Ironmana z absolutnym podziwem. Ukończenie trzech dyscyplin na dystansie 140,6 mil, z maratonem będącym ostatnim etapem, wydawało się niemożliwe i najlepiej pozostawić je innym.

Jakie było Twoje największe osiągnięcie?

Zacząłem wierzyć dzięki wspaniałemu trenerowi, zachętom i wierze kolegów z zespołu. Kiedy wjechałem na czerwony dywan i usłyszałem, jak spiker mówi: „Ian, jesteś Ironmanem”, muszę mieć trochę żwawości w oku! Będzie to wymagało wiele doładowania jako najbardziej dumny sportowy moment. Wróciłem w zeszłym roku do Barcelony, ale tym razem z dwoma wspaniałymi przyjaciółmi na ich pierwszego Ironmana, a trening z nimi, dzielenie się swoją podróżą i emocjami, gdy spełniali swoje marzenia, było najlepszym uczuciem.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś zdarzyć jakieś katastrofy podczas wyścigów?

Wraz z wzlotami przychodzą dołki. Ścigałem się w zawodach Emergency Services Triathlon Championships w Nottingham, kiedy uderzyłem w wybój, który przebił oponę, ale także zniszczył felgę tylnego koła na drugim okrążeniu. Nie wyszedłem, ale spacer wstydu z powrotem do T2 i zobaczenie, jak przyjaciele kończą i słusznie świętują swoje triumfy, było gorzką pigułką do przełknięcia.

W ciągu kilku dni po tym, jak pomyślałem i zdałem sobie sprawę, że nikomu się nie udaje przez cały czas, sukces i porażka to dwie strony tego samego medalu, a raz na jakiś czas sprawy nie układają się po twojej myśli. Ucz się z tamtych czasów i zostaw je za sobą, ale nie rozwodź się nad nimi, zamiast tego pamiętaj o uczuciu sukcesu i wsparciu, jakie one dają.

Jakiej rady chciałbyś, żebyś otrzymał, kiedy zaczynałeś?

Kiedy zaczynałem, miałem szczęście, że otaczali mnie ludzie chętni do doradzania i dzielenia się doświadczeniami. Mimo, że byli najlepszymi w grupie wiekowej, wielokrotnie ukończyli komunikatory i byli mistrzami narodowymi, wszyscy byli pokorni i zachęcający. Oglądanie ludzi uprawiających sport, który kochali i którym pasjonowali się, było dla nich satysfakcjonujące, a przyciągnięcie większej liczby ludzi do tego sportu zabezpiecza jego przyszłość. Ten etos mnie otarł i chcę, aby początkujący czuli się tak mile widziani i zachęcani jak ja.

Jak pokonujesz niepowodzenia?

Mój bieg jest moją piętą achillesową, ale dzięki wytrwałości i świetnym trenerom biegania moim celem jest być w stanie dobrze ukończyć wyścigi, nie tracić ciężko zarobionych korzyści ze świetnego pływania i mocnego motocykla, ale mam nadzieję, że zastosuję to nie tylko do imprezy sprinterskie, ale aż do Ironmana, jak mówią, w końcu wszystko jest możliwe!

Jakie są Twoje cele?

W przyszłym roku ścigam się jako starzec w Mistrzostwach Europy w Aquathlonie, chciałbym poprawić swoje 14 miejsce na Słowacji w 2017 roku.

Kto cię inspiruje?

O ile niesamowici olimpijczycy, tacy jak bracia Brownlee, czy zwycięzcy długodystansowych, jak Tim Don czy Chrissie Wellington, inspirują mnie, to pierwsi zawodnicy, których podziwiam i inspirują mnie najbardziej. Ten zawodnik, który wychodzi z wody, ostatni po nerwowym pierwszym starcie na wodach otwartych, ale wciąż uśmiechnięty, wyruszający na rower górski i kończący się daleko za zwycięzcami. Pokonali niezliczone przeszkody i zwątpienie, ale dla nich to był ich ultra, ich Ironman, ich chwila chwały. Chcę, żeby to było ich pierwsze wydarzenie, a nie jedyne.

Dlaczego warto pracować z Sundried?

Jestem dumny ze współpracy z Sundried, ponieważ oprócz tego, że zestaw jest genialnie zaprojektowany i pasuje do celu, produkcja jest etyczna i przyjazna dla środowiska. Dziś firmy muszą przejrzyście podchodzić do produkcji i materiałów, a Sundried z dumą może to udowodnić.

x
x