słoneczna odzież sportowa ambasador triathlonu na rowerze

Fran jest triathlonistką, która założyła własny klub triathlonowy, a teraz szkoli innych, aby zostali trenerami triathlonu. Rozmawia z Sundried o wzlotach i upadkach triathlonu.

Czy zawsze byłeś w sporcie?

Nie, triathlon zaangażowałem się dopiero po urodzeniu dzieci. Szkoda, że ​​nie miałem jednak; wspaniale jest widzieć tak wielu juniorów cieszących się tym sportem od najmłodszych lat, a wspaniałą rzeczą w triathlonie jest to, że dzięki zawodom Age Group nadal możesz ścigać się bez względu na wiek.

Co sprawiło, że zdecydowałeś się wejść do świata triathlonu?

Znajomy zasugerował, aby spróbować i uwielbiałem każdą sekundę. Mój styl w tym momencie był lepszy niż czołganie się, ale ciężko nad tym pracowałem przez lata. To był krytyczny punkt zwrotny w moim życiu, ponieważ zmienił moją karierę z nauczyciela w trenera triathlonu i trenera triathlonu i trenera triathlonu, pracującego dla BTF szkolącego nowych trenerów.

Kiedy moje dzieci były małe, przekwalifikowałem się, zorganizowałem sesje degustacyjne w szkołach, aby promować triathlon wśród naszych młodszych pokoleń i założyłem Junior Triathlon Club w Purbecks. Jest to teraz klub rodzinny dla wszystkich grup wiekowych i umiejętności od 7 do 70 lat.

Jaki był Twój ulubiony wyścig do tej pory i dlaczego?

Jest to trudne, ponieważ dobrze wspominam wiele wyścigów, ale z różnych powodów. Wyścig, do którego wracam, ponieważ jest po prostu kultowy, to Alpe d'Huez Triathlon. Kilka razy ścigałem się na długim torze, a kilka razy na tym krótkim. Mamy miejsce z widokiem na jezioro Verney, miejsce startu wyścigu, gdzie prowadzimy obozy triathlonowe i spędzamy większość lata, więc to chyba pomaga!

Jednak sam wyścig stanowi wyzwanie; masz 3 góry do pokonania na trasie rowerowej, ostatnia to Alpe d'Huez, ponieważ trasa przebiega na szczycie góry. Wyścig charakteryzuje się oszałamiającą scenerią, niesamowitą sportową rywalizacją i doświadczeniem uczestnictwa w tygodniowym festiwalu triathlonu skoncentrowanym na sportowcach, ponieważ są wyścigi juniorów, duatlony oraz krótkie i długie imprezy triathlonowe.

A twoje największe osiągnięcie?

Jeśli chodzi o wyścigi? To naprawdę trudne pytanie, ponieważ wszystkie wyścigi, które wygrałem, były niesamowite, zarówno mistrzostwa, jak i imprezy lokalne. Być może wyróżniającym się dla mnie wyścigiem byłoby zwycięstwo w Mistrzostwach Europy Ironman. Wyścigi szły w tym roku naprawdę dobrze, ale niestety uszkodziłem kostkę i w połowie trzeciego okrążenia w biegu ponownie na to poszedłem i nie mogłem chodzić, nie mówiąc już o bieganiu.

Wiedziałem, że mam fantastyczny wyścig i prowadzę, więc udało mi się znaleźć sposób na bieganie po prostych odcinkach drogi i chodzenie na zakrętach, kończąc wyścig w namiocie medycznym. Był to również mój ostatni kluczowy wyścig pod względem wydajności, ponieważ od tego momentu chodziło o opanowanie kostki, aż do operacji.

Jeśli patrzymy na triathlon w szerszym sensie, to założenie Tripurbeck Club i stworzenie niesamowitego zespołu sportowców specyficznych dla bramki, którzy ciężko pracują i osiągają wyniki poza swoją skórą, jest czymś wyjątkowym. Prawdopodobnie jestem bardziej zdenerwowany, gdy członkowie zespołu ścigają się teraz!

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek zdarzyć jakieś katastrofy wyścigowe / Twój najtrudniejszy wyścig?

Wiele! Poluzowała mi się kierownica roweru, nie udały mi się przerwy, zepsute przerzutki, chyba najlepiej wypadł pedał - niestety to była impreza mistrzowska! Zostałem zdyskwalifikowany z powodu utraty numeru startowego na rowerze. W zeszłym roku ścigając się w Peguerze, ugryzła mnie w twarz galaretka, co oznaczało, że nie widziałem lewym okiem, twarz wybuchła, a podczas jazdy poczułem się dość źle. Nadal mam bliznę po mackach na twarzy! Tego nie zapomnę, a mimo to udało mi się wejść na podium. Nie były to jednak moje najtrudniejsze wyścigi.

Jak pokonujesz niepowodzenia?

Cierpiałem na anemię kilka razy w całej mojej karierze wyścigowej, ale największym niepowodzeniem był dla mnie powrót do ścigania się po kontuzji kostki. Kilka lat temu przeszedłem operację unieruchomienia więzadła w lewej kostce, a jednocześnie przez kilka lat traciłem tatę na raka. Wynik netto był taki, że moja rehabilitacja została odsunięta na bok, ponieważ mój tata był priorytetem, a przez kilka następnych lat stwierdziłem, że nie jestem w stanie biegać, odczuwając kontuzję po kontuzji lewej nogi, zaczynając od stopy przechodzącej aż do biodra .

Wszystkie wyścigi w ciągu ostatnich kilku lat to pływanie, jazda na rowerze, a potem walka do końca. W zeszłym roku zamierzałem to zakończyć, ponieważ nie mogłem znaleźć rozwiązania. Jednak zdecydowałem się jeszcze rok, ciężko pracowałem nad konkretną pracą nad siłą kostki i mobilnością, wróciłem do podstaw z bieganiem i bardzo powoli je odbudowałem.

Joe, mój fizjoterapeuta, bardzo ciężko pracował nad moim biodrem i lewą nogą i dotarłem do miejsca, w którym (trzymam kciuki) po raz pierwszy od dosłownie lat mogę biegać bez bólu, konsekwentnie i znów cieszę się tym. Ogromne podziękowania dla mojego męża i trenera Ade za doprowadzenie mnie na to stanowisko. Szkoda tylko, że nie ma wyścigów! Jednak w końcu jestem podekscytowany perspektywą ponownego ścigania się.

Jakiej rady chciałbyś otrzymać przed startem w zawodach?

Skoncentruj się tylko na sobie, swoich własnych celach i nie martw się o nikogo innego i zawsze pamiętaj przede wszystkim o powodach, dla których to robisz!

Skoncentruj się bardziej na wpływie swojego mentalnego ja, ponieważ jest ono bardzo potężne. Wątpliwości i negatywne nastawienie będą miały wpływ na każdy wynik, chociaż łatwiej to powiedzieć niż zrobić!

Nie znaczy to, że nie wiedziałem o tym i nie otrzymałem rady, ale kiedy wszystko idzie po twojej myśli, jesteś naturalnie bardziej pozytywny i nie masz tak wielu negatywnych demonów. Po wielu niepowodzeniach bardzo trudno jest znaleźć ten pozytywny sposób myślenia i stworzyć realistyczne pozytywne cele, które są dalekie od tego, czym były kiedyś.

Przez ostatni rok musiałem bardzo ciężko nad tym pracować i mam nadzieję, że kiedy wyścigi zaczną się ponownie, będę ścigał się z bardziej pozytywnym nastawieniem i wiarą w swoją zdolność do ścigania się do końca, a nie tylko T2!

Jakie są Twoje cele?

Jeśli chodzi o moje cele wyścigowe, moim nadrzędnym celem jest możliwość zejścia z roweru i biegania bez bólu (oczywiście w granicach rozsądku, to zawsze boli!) Z pozytywnym nastawieniem do końca wyścigu. Jeśli chodzi o cele końcowe, jeśli jestem w dobrej formie, ścigałem się najlepiej jak potrafiłem, będę zadowolony z wyniku, cokolwiek to jest.

Od kogo czerpiesz inspirację?

Moja rodzina i nasi sportowcy specyficzni dla celów. Wszystkie są naprawdę inspirujące; bez nich i mając tyle szczęścia, że ​​mogłem uczestniczyć w ich własnych triathlonowych podróżach, przestałbym ścigać się lata temu.

Co lubisz w Sundried i jaki jest Twój ulubiony element naszego zestawu?

Wartości i etyka Sundried są nadrzędne. Uwielbiam też prostotę zestawu, wygodę i jakość. W tej chwili moimi ulubionymi byłyby moje spodenki do biegania, które są bardzo wygodne w tym upale. Chociaż nie mogę się doczekać jazdy w zestawie rowerowym, który właśnie zamówiłem!

x
x