uciec od kolarstwa triathlonowego alcatraz

Plik Ucieczka z Alcatraz Triathlondla mnie to triathlon na liście życzeń. Intrygowało mnie to, odkąd zacząłem ten sport, więc kiedy dostałem miejsce do głosowania, pierwszy raz wchodząc, nie było wątpliwości ... musiałem spróbować. Prawdopodobnie zrobię to tylko raz i dlatego chciałem, aby najważniejsze osoby w moim życiu doświadczyły tego razem ze mną, a nie ma lepszego sposobu na zrobienie tego niż przekształcenie tego w epickie rodzinne wakacje. Tak więc 25 maja polecieliśmy do Los Angeles w Kalifornii: do domu Venice Beach i Hollywood dla mnie i mojej żony Karen oraz do Disneylandu dla naszego 3-letniego syna Harrisona…. ok, to może być również dla nas.

Po 4 dniach LA (w tym 2 z magią Disneylandu!) Odbyła się 3-dniowa wycieczka samochodowa wzdłuż zachodniego wybrzeża do San Francisco. Nie możesz pojechać do tego miasta bez wizyty na samej wyspie Alcatraz, prawda? Pomiędzy wyrzucaniem cytatów z „The Rock”, ku irytacji Karen („przegrani narzekają na to, co najlepsze…”), wybraliśmy się na wycieczkę audio i poznaliśmy bogatą historię wyspy; Od twierdzy wojny domowej i niesławnego więzienia, po okupację rdzennych Amerykanów i cud natury, wiele się dowiedziałem o tym miejscu; w tym zbyt często przypomina, że ​​w wodach były rekiny i że podczas dni więzienia żaden z uciekinierów, jak się uważa, nie przeżył pływania… hmmm! Trudno było też nie myśleć ciągle „… ten wiatr jest trochę silny, a ta woda wydaje mi się troszkę wzburzona!”

Po dalszym zwiedzaniu wziąłem wypożyczony rower na wypad przez most Golden Gate i do Marin Heights, aby trochę odpocząć przed wyścigiem i podziwiać spektakularny widok na miasto.

Poranek wyścigu

3 czerwca 2018 r., O godzinie 04:00, postanowiłem założyć rower rano w dniu wyścigu i po ustawieniu przejścia wszyscy udaliśmy się na molo 3, aby wejść na pokład pięknego „San Francisco Belle”. Atmosfera na łodzi była elektryzująca, 2000 triathlonistów z całego świata; różne kształty, rozmiary i wiek, zebrane razem w rój neoprenu. Pozytywność, wspólnota i koleżeństwo były stałymi tematami imprezy, zachęcano nas na każdym etapie do rozmowy z nieznajomym i nawiązywania nowych przyjaźni… w końcu wszyscy byliśmy, z jakiegokolwiek powodu, przyciągnięci do tej najbardziej kultowej z ras.

W tym momencie chciałbym zrobić szybki objazd, aby krótko opowiedzieć o facecie, którego spotkałem na łodzi, w zdenerwowaniu i podekscytowaniu obawiam się, że zapomniał jego imienia i skąd pochodził… ​​ale był w swoim czterdziestki i to był jego pierwszy triathlon… KIEDYKOLWIEK. Robił to ku pamięci swojego ojca, który zmarł w zeszłym roku. Jego tata był entuzjastycznym triathlonistą i od lat próbował dostać się do tego wyścigu, ale bezskutecznie. W ciągu 2 tygodni od śmierci ojca ten facet wszedł do głosowania, zdesperowany, by uczcić jego pamięć. Był zaskoczony, że dostał miejsce, a ponieważ nigdy wcześniej nie brał udziału w triathlonie, planował trochę zrobić przed zawodami… niestety nie udało mu się… ale był tutaj i był tak gotowy, jak zawsze. Nigdy więcej go nie widziałem, ale jeśli jakimś przypadkiem czytasz to, gratulacje przyjacielu, mam nadzieję, że ci się udało, sprawiłeś, że twój staruszek był z ciebie dumny!

Po krótkiej kąpieli testowej wiedziałem, że woda będzie zimna, ale bez kąpieli rozgrzewającej obawiałem się wskoczyć prosto do niej. W barze mieli dzbanki z lodowatą wodą… więc 20 minut przed startem zacząłem zalewać moją piankę lodowatą, zimną wodą, a następnie ruszałem się, żeby się rozgrzać: zadziałało, moja twarz mogła być trochę zimna, ale moja wstępnie ogrzana pianka była snem!

Pływać

Kiedy Belle kołysała się tuż przy wybrzeżu wyspy Alcatraz, o godzinie 7:30 rozległ się róg; zawodowi sportowcy szli pierwsi, a za nimi reszta z nas; 2000 zawodników w krótkich odstępach czasu, wyskakujących z łodzi i płynących do brzegu. W ciągu 7 minut łódź jest czysta, a mielizna Alcatraz zalana „uciekinierami”. Moje przygotowanie do pływania było mniej niż idealne, więc nie spodziewałem się, że dokładnie strzelę przez wodę, nie spodziewałem się nawet, że będę się tym cieszyć bądź szczery… ale nawet z solą, zimnem i kotletem, była to najbardziej fantastyczna kąpiel, jaką kiedykolwiek pływałem. Podnosząc głowę z wody, by zobaczyć i dostrzec most Golden Gate w oddali po jednej stronie, a Bay Bridge drugi… super!

Rower

T1 znajdował się niecały kilometr od wyjścia z pływania i dał mi dobrą okazję na rozgrzanie się w drodze do mojego roweru. Ta mała sekcja była wypełniona przez widzów, wszystkie wiwatujące słowa zachęty skierowane do wszystkich.

Sama trasa rowerowa miała 29 km, blisko tam iz powrotem, z 461 metrami podjazdu i prowadziła przez wspaniały park Golden Gate. Powierzchnia była co najmniej mieszana, od gładkiego asfaltu po głęboko dziurawe i luźne szczątki; więc trzeba było się skupić na sobie, zwłaszcza na zjazdach.

Chociaż nie jest to wydarzenie draftingowe, było jasne, że było wielu pozornie nieświadomych tego, i żeby być uczciwym, przy tak masowym starcie i krótkim kursie było nieuniknione, że zostaniesz otoczony przez jeźdźców na niektórych punkt. Starałem się nie przeszkadzać i po prostu jeździłem na własnym wyścigu.

Szczerze mówiąc, trasa rowerowa nie była niczym specjalnym i chciałbym zobaczyć, jak ją porządkują i wydłużają, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę wyścigu!

Biegać

Jadąc do T2, zjeżdżasz na tym samym odcinku, co do T1, a tłum przez całą drogę wiwatuje słowami zachęty.

Po szybkiej zmianie byłem na biegu. Trasa o długości 13 km, ze 167 metrami przewyższenia i 2 szczególnie brutalnymi odcinkami podjazdowymi, zaczyna się na twardym szlaku i prowadzi do mostu Golden Gate, wspinając się na Presidio Headlands i pod mostem na Coast Trail. Wzdłuż szlaku biegniesz obok Baterii Obrony Wybrzeża, a następnie w dół na piaszczystą plażę… ten wysysający nogi piasek! Nie biegałem po piasku w trakcie przygotowań i to pokazało, moje stopy zapadały się w nim, aż mogłem zbliżyć się do krawędzi wody, gdzie była trochę twardsza. Następnie w punkcie zwrotnym ruszyliśmy z powrotem wzdłuż plaży, kierując się w stronę brutalnej „Equinox Sand Ladder”: 400 stopni piasku i kłód, z każdym krokiem coraz bardziej wysysających z moich nóg.

trasa pod górę

Na szczycie skierowaliśmy się z powrotem wzdłuż nadmorskiej ścieżki i wkrótce znów zaczęliśmy schodzić w dół do morza. Cierpię na słabe krążenie i do tego momentu moje stopy całkowicie zdrętwiały; z każdym krokiem czułem się, jakbym mógł potknąć się o własne stopy, ale myśl o linii mety oddalonej o zaledwie 3 km utrzymywała mnie skupioną i wkrótce jechałem prosto do mety w otoczeniu jednych z najgłośniejszych okrzyków, jakie słyszałem w triathlonie, chętny mnie ponad tą linią.

koniec

Gdy tylko przekroczyłem linię, medalik zawisł mi na szyi i tam czekał na mnie z żoną mój syn… powód, dla którego to robię. Chcę, żeby dorastał wierząc w siebie, znając wartość zdrowia i sprawności i myśląc, że to jest norma, ale przede wszystkim wierząc, że jeśli się na to zdecydujesz, możesz osiągnąć wszystko.

I to właśnie zrobiłem. Może nie jest to najdłuższa lub najtrudniejsza impreza, jaką kiedykolwiek zrobiłem, lub kiedykolwiek zrobię… zwłaszcza biorąc pod uwagę ultramaraton Trailwalker na 100 km, który mam w przyszłym miesiącu… ale historia, etos i spektakl tego wyścigu sprawiają, że jest to impreza „Bucket List” dla mnie… i to już kolejny odhaczony!

ucieczka alcatraz triathlon bieganie sportowiec fitness sporty

x
x