Zasłużony ambasador triathlonu

Większość ludzi, którzy złamali kość podczas jazdy na rowerze, zwykle opowiada całkiem fajną historię wyjaśniającą, jak to się stało. Może schodzili z pięknej góry na Majorce i za szybko skręcili. A może podczas wyścigu wpadli w wypadek. Ale tak nie jest w przypadku mnie i do dziś nie mogę w pełni sobie przypomnieć, co się dokładnie wydarzyło.

Jedyne, co pamiętam, to to, że 30 grudnia byłem na łatwej przejażdżce towarzyskiej z kilkoma przyjaciółmi, jadąc w linii prostej po bardzo łagodnym nachyleniu, jadąc dość wolno suchą wiejską drogą. Następną rzeczą, którą wiem, jest to, że jestem po swojej stronie na środku drogi z wciąż przymocowanym rowerem - wyjaśnij to! Kilka osób powiedziało mi, że twój mózg może wymazać wspomnienia z czasu urazu, więc nie pamiętasz, jak źle było się chronić.

Szybko zabrał mnie na ostry dyżur uroczy przejeżdżający samochód dostawczy, ponieważ karetka miała dotrzeć do nas dopiero za godzinę. Zostałem prześwietlony i poinformowano, że złamałem i przesunąłem dalszą część kości ramiennej, co wymagało otwartej redukcji i wewnętrznej stabilizacji, a także uszkodziłem ramię i nadgarstek. Mówiąc prościej, w zasadzie odciąłem koniec mojej kości ramiennej, udało mi się obrócić ją w górę o 90 stopni, co wymagało zmiany pozycji i ponownego zamocowania za pomocą śrub - cudownie!

schemat złamania łokcia

Wydaje mi się, że w świecie kolarstwa jest to dość niewielka kontuzja w porównaniu z takimi jak Chris Froome. Ale to nadal boli! Na mojej liście najbardziej bolesnych doświadczeń w tym czasie pierwsza noc po wypadku jest prawdopodobnie druga - nie spałem zbyt wiele (próbując spać w pozycji wyprostowanej z poduszką podróżną na szyi i gipsem na poduszce), wziąłem dużo środków przeciwbólowych i po prostu uciekłem się do oglądania Netflix na moim telefonie. O dziwo, sam wypadek nie zajmuje czołowego miejsca, być może dlatego, że prawie natychmiast doznałem szoku. Chociaż podróż do szpitala była dość zła, ponieważ nie miałam żadnych środków przeciwbólowych i czułam każdy mały guzek na drodze - jedyny minus tego, że nie byłam w karetce! Najwyższe miejsce to tak naprawdę moja pierwsza noc po operacji - myślę, że wiele wewnętrznych zakłóceń sprawiło, że był bardziej wrażliwy! Morfina była wtedy moją przyjaciółką, to na pewno! Moja pierwsza sesja fizjoterapeutyczna prawdopodobnie też tam jest, ponieważ prawie straciłem przytomność z bólu!

powrót do zdrowia po kontuzji sportowca

Ponieważ złamanie łokcia jest nieco bardziej skomplikowane niż inne rodzaje złamań, musiałem czekać 10 dni, aby specjalista chirurg był dostępny. W międzyczasie zostałem umieszczony w obsadzie i procy, a Netflix stał się moim najlepszym przyjacielem i podjąłem nowe wyzwanie, jakim było ukończenie One Tree Hill (jednego z moich ulubionych z dzieciństwa) - 9 sezonów po 20 odcinków - które niedawno ukończyłem ponieważ towarzyszyli mi podczas moich dłuższych weekendowych sesji wytrzymałościowych turbo!

rower do jazdy na rowerze stacjonarnym

Tuż przed operacją zamrozili nerwy w moim ramieniu, aby działać jak środek przeciwbólowy, kiedy budzę się po znieczuleniu, zamiast dawkować mi morfinę. Oznaczało to, że obudziłem się z całkowicie zdrętwiałym ramieniem, jakbym został na nim położony, czy coś w tym stylu. Takie dziwne uczucie! Jedną z rzeczy, które chirurg wyjaśnił mi podczas mojej konsultacji przedoperacyjnej, było to, że jednym z największych potencjalnych skutków ubocznych złamania łokcia jest ryzyko utraty ruchomości, jeśli nie jest ono skutecznie leczone, ze względu na skomplikowane struktury kostne łokcia sam, który kontroluje różne ruchy (dużo ruchu nadgarstka pochodzi z łokcia, czego nigdy wcześniej nie wiedziałem!)

Z tego powodu po operacji dostałem tylko bandaż wokół łokcia, procę i szynę na nadgarstek - i powiedziano mi, że muszę jak najszybciej poruszyć go. Mimo to naprawdę zaskoczyło mnie, jak szybko tracisz siłę i mobilność. Miałem tylko gips na 10 dni, a potem zacząłem właściwą mobilność i rehabilitację z moim fizjoterapeutą 2 tygodnie po operacji. Wrażenie, że próbuję go poruszyć po raz pierwszy, niedługo po operacji, mogę opisać tylko jako, gdy zbyt długo leżałeś na ramieniu w zabawnej pozycji, co skutkowało martwym ramieniem, które nie wydaje się być twoim posiadać i nie masz nad nim kontroli. Ledwo mogłem go podnieść z poduszki na kolanach i na pewno nie mogłem zgiąć łokcia. Najbardziej irytujące było to, że nie mogłem wykonywać podstawowych czynności, takich jak związanie włosów lub posmarowanie tostów masłem. Na szczęście mój fantastyczny partner był pod ręką, aby zasadniczo być moim opiekunem, dopóki nie nabrałem wystarczającej siły i mobilności, aby ponownie zacząć wykonywać codzienne zadania z obiema rękami (dzięki Clive!)

Po 2 tygodniach od zabiegu, gdy ból nieco ustąpił, zacząłem z powrotem na trenażer (jeden uzbrojony w temblak) w celu ukończenia Tour de Zwift - świetne wyczucie czasu! Przez pierwsze kilka tygodni, kiedy moje ciało znajdowało się w trybie regeneracji, upewniłem się, że utrzymuję HR na niskim poziomie, aby spróbować nie wpływać negatywnie na jakiekolwiek leczenie. Ale ponieważ miałem brać udział w Mistrzostwach Aquabike w grupie wiekowej ETU (1,9 km pływania, 90 km na rowerze) w Walchsee w Austrii pod koniec czerwca, chciałem nie stracić zbyt dużej sprawności (niestety z powodu Covid to nigdy się nie wydarzyło !) Niedługo potem otrzymałem potwierdzenie, że zostałem przyjęty do programu sponsorskiego Catenary Cycling Coaching, więc miałem szczęście, że trener Tim mógł pomóc mi wrócić tam, gdzie potrzebowałem.

Po około 2 miesiącach od zabiegu byłem w stanie wytrzymać obciążenia, a ponieważ mój łokieć całkiem spodobał się pod kątem 90 stopni, mogłem zacząć prawidłowo trenować na trenerze turbo na rowerze TT z dodatkową folią bąbelkową na ochraniaczach. Tak więc od czasu do czasu, dzięki wytrwałym ćwiczeniom fizjoterapeutycznym i dużej ilości czasu w garażu, jestem teraz prawie sprawniejszy niż przed incydentem i osiągnąłem PB w pierwszych dwóch wyścigach bardzo opóźnionych lokalnych mistrzostw TT w ciągu ostatniego kilka tygodni.

Sprawność rowerowa to jedno, ale najtrudniejszą częścią powrotu do normalnego treningu jest przejście z bezpiecznego środowiska wewnętrznego, w którym rower jest prawie przymocowany do podłogi, do środowiska zewnętrznego i przezwyciężenie strachu, który powstał od tamtej pory. incydent. Na początku byłem przerażony w każdym momencie, który wydawał się niebezpieczny - prędkość, szuter, zakręty ... Więc to był tylko przypadek, gdy chciałem się uspokoić i przypomnieć sobie, ile razy jeździłem na rowerze bez incydentów - szanse są na moją korzyść! Wciąż nie jestem w 100% z powrotem do mojej pewności siebie sprzed incydentu, ale każda jazda dodaje trochę nacięcia do mojego wewnętrznego wskaźnika, więc mam nadzieję, że dotrze tam na czas.

Jeśli chodzi o bieganie, powrót zajął trochę więcej czasu i nie mogłem zacząć ponownie aż do 8 lutego, miesiąc po operacji. Na początek były to po prostu naprawdę łatwe krótkie truchty z tubigripem podtrzymującym mój łokieć, a moim pierwszym biegiem z powrotem był Parkrun - byłem bardzo szczęśliwy, że biegam z powrotem, to było niesamowite uczucie, nawet jeśli czułem się bardzo niezdolny i wolny! Jedną z rzeczy, które mnie skłoniły, było wyzwanie Strava / AfterShokz „Be Passionate” - pokonanie 15 km w 7 dni. To nie brzmi teraz jak dużo, ale w tamtym czasie było to bardzo potrzebne mini wyzwanie, które miało mnie zmotywować, kiedy czułem się tak niezdolny, a bieganie było po prostu ciężką pracą! Byłem jednym ze 100 szczęśliwych zwycięzców, którzy zdobyli medal! Około miesiąc później zacząłem angażować się w więcej zajęć związanych ze sprawnością fizyczną i od tego czasu powoli zwiększam przebieg i intensywność.

Zasłużony ambasador prowadzący canicross

Obecnie mój łokieć jest tylko o kilka stopni od pełnego prostowania i zginania, wracam do pracy siłowej i mogę pływać na wodach otwartych! Ponieważ wyścigi A zostały odwołane z powodu obecnej sytuacji, myślę, że dla mnie dobre rozwiązanie daje mi możliwość skupienia się na regeneracji i nie spieszenia się z powrotem do ścigania się zbyt wcześnie, co, mam nadzieję, będzie oznaczać, że będę jeszcze bardziej wyleczony i przygotowany na to, kiedy znów będziemy ścigać się (miejmy nadzieję, że koniec października na IM70.3 na Majorce - trzymamy kciuki!)

Taka moralna historia, noś ochraniacze na łokcie nawet podczas jazdy na rowerze szosowym. Ale mówiąc poważnie, jedną rzeczą, którą przez cały ten czas uważam za naprawdę korzystną, było wyznaczenie sobie mini-celów, które pozwolą mi się skupić i zmotywować. Na początku było to tak proste, jak postawienie sobie za cel możliwości związania własnych włosów przez następny tydzień, rzucenia chusty do codziennych czynności lub jedzenia prawą ręką. Następnie przeniosło się na możliwość wykonywania sesji turbo na rowerze TT i łagodnych biegów, a ostatnio odliczanie cykli na świeżym powietrzu, aby odbudować moją pewność siebie. Utrzymywali mnie na dobrej drodze i pozwalali obserwować postępy, nawet jeśli główny cel, taki jak rywalizacja na Mistrzostwach Aquabike, wydawał się nieosiągalny w momencie natychmiast po incydencie. Małe cele są tak samo ważne, jak główne.

O autorze: Helene Wright jest sportowcem Team GB Age Group Multisport i ambasadorem Sundried.

x
x