kolarstwo górskie Europa

Czy zawsze byłeś w sporcie?

Jako dziecko próbowałem prawie każdego sportu dostępnego w okolicy i pływałem wyczynowo na poziomie regionalnym. Jednak zaprzestałem tego wszystkiego, gdy dołączyłem do uniwersytetu, aż kilka lat temu, kiedy straciłem formę i walczyłem o utrzymanie godziwej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Wszystko zaczęło się ponownie od biegania i powoli wracałem do tego. W trakcie tego procesu zdałem sobie sprawę, że im więcej uprawiam sportu, tym lepiej się czuję, tym łatwiej było mi się wyłączyć z biura, a tym bardziej produktywnym byłam dzień później. Przyjąłem więc to i muszę powiedzieć, że ani minuty nie żałuję. Samodyscyplina, którą buduje, krajobrazy, które lubisz, ludzie, których spotykasz, i atmosfera wokół dnia wyścigu - wszystko to jest bezcenne.

Jak trafiłeś do triathlonu?

Ponieważ jako dziecko pływałem, jeździłem na rowerze górskim i ukończyłem już z sukcesem kilka półmaratonów, kiedy niektórzy koledzy poważnie mówili o triathlonie jako o czymś, co możemy zrobić, wszystkie elementy się połączyły. Na początku dużo trenowałem sam, a rok po tym, jak dołączyłem do lokalnego klubu z mojego miasta. Od tamtej pory, także dzięki wsparciu mojej żony, z triathlonu nie ma już drogi powrotu!

Jaka była Twoja ulubiona rasa do tej pory i dlaczego?

Jako sportowiec każdy wyścig, w którym udaje mi się pokonać swoje cele, na którym przekraczam linię mety z poczuciem osiągniętego celu, staje się jednym z moich faworytów. A im trudniejszy wyścig, tym bardziej satysfakcjonujący staje się na końcu. W tym względzie chciałbym wyraźnie podkreślić Trans Vorarlberg; jako triathlon średniodystansowy, w którym każdy, a przynajmniej wszyscy w Europie, powinni ścigać się raz w życiu.

Jednak w wyścigu nie ma nic lepszego niż ludzie wokół, hałas, który cię dopinguje, atmosfera, którą tworzą. Zwykłem mówić, że wyścig jest tak samo dobry, jak widzowie, i pod tym względem muszę powiedzieć, że bożonarodzeniowy bieg, który odbywa się w moim rodzinnym mieście, „San Silvestre Salmantina”, jest nie do pobicia. Amatorski bieg, w którym tysiące ludzi biegają razem, a całe miasto wiwatuje na dystansie 10 km, nie ma miejsca bez publiczności.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?

Moja rodzina. Wiem, że możesz spodziewać się czytania o wyścigu, epickiej wygranej, fantastycznym powrocie lub osobistej przemianie. Jednak kiedy się nad tym zastanawiam, trening triathlonowy wymaga dużo czasu. W połączeniu z wymagającą pracą może z łatwością pochłonąć większość Twojego codziennego czasu. Moim największym osiągnięciem jest to, że każdego dnia znajduję sposób, aby utrzymać równowagę, tak aby mieć wystarczająco dużo czasu z żoną i dzieckiem, tych, które na końcu są najważniejsze.

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek zdarzyć katastrofę wyścigową?

Jasne, proces uczenia się polega na katastrofach i uczeniu się na nich! Ostatni, jaki pamiętam, miał miejsce w zeszłym roku, na olimpijskim triathlonie tuż za rogiem. Do wyścigu przygotowywałem się miesiącami, kształt nie mógł być lepszy, miałem nowy rower triathlonowy, który jest tak szybki, jak sobie życzysz, a ponadto miałem numer 1! Z nerwami przed wyścigiem po prostu wypiłem o wiele za dużo kawy. Ale ani jednej filiżanki więcej, wypiłem cały moka-garnek ... Zaraz po wodzie zdałem sobie sprawę, że coś nie idzie dobrze i przez resztę wyścigu dużo walczyłem, do tego stopnia, że ​​był to pierwszy raz że poważnie rozważałem DNF. Udało mi się jakoś poskładać wszystkie elementy, żeby przynajmniej ukończyć wyścig w bezpieczny sposób; byłoby to brakiem szacunku!

Jak pokonujesz niepowodzenia?

Jestem osobą bardzo opartą na danych, więc kiedy przechodzę przez różne źródła danych, staram się dowiedzieć, co się stało, kiedy i dlaczego. Czasami jest dość proste, czasami wymaga więcej autorefleksji. W każdym razie mogę zamknąć sprawę tylko wtedy, gdy wiem, dlaczego poszło źle i co muszę poprawić, aby nie powtarzać ani nie poprawiać, aby nie działo się to następnym razem.

Jaką radę chciałbyś, abyś otrzymał przy pierwszym rozpoczęciu?

Szanuj odległość i lepiej poznaj swoje granice ciała. Triathlon nie jest sportem, który uprawiasz przez rok lub dwa, jest to proces sam w sobie. Nie musi być pośpiechu, aby przejść do większej imprezy, dłuższy dystans, trudniejsze warunki ... Każdy sportowiec musi najpierw się o tym nauczyć, opanować podstawy, dobrze się z tym czuć, a następnie cieszyć się procesem. Większość z nas marzy z Kona, na pewno, ale jako amator, trzeba budować aż się tam dotrzeć!

Jakie są Twoje cele?

Cel długoterminowy? Chcę przynajmniej raz w życiu rywalizować w Kona. Nie ma pośpiechu, nie musi być przed wiekiem, ale chcę wrócić tam jako sportowiec i przekroczyć linię mety w Ali'i Drive. Byliśmy tam na nasz miesiąc miodowy, i obiecałem mojej żonie & ja, że wrócimy! Krótkoterminowo, ze względu na tragedię w tym roku, bez prawie żadnego wyścigu na horyzoncie, moim celem jest po prostu lepiej w tym i odkryć nowe przejażdżki w regionie. Wspinanie się po nowych trasach, bieganie różnymi szlakami, ponieważ procedura treningowa nie jest tak surowa, w rzeczywistości daje mi większą swobodę w odkrywaniu Vorarlbergu.

Kto cię inspiruje?

Jako Hiszpan, nasza "hiszpańska Armada", Javier Gómez, Mario Mola, Fernando Alarza, ci faceci są przykładem poświęcenia się sportowi i sprawili, że byliśmy dumni z każdego wyścigu, w którym rywalizują. Oprócz nich, mam wiele inspiracji z filmów LionelA Sandera. Uwielbiam sposób, w jaki wypycha się ze swojej strefy komfortu, jak eksponuje swoje codzienne treningi, jak prawdziwy pozostaje wobec tego, kim jest i jak stał się profesjonalnym triatlonistą.

Dlaczego warto pracować z suszem słonecznym?

Kiedy po raz pierwszy natknąłem się na Suszone słońcem, po prostu pokochałem oświadczenie wizji" ... marka, z daniem moich dzieci, byłaby dumna z bycia kojarzona..." Rzadko widzimy liderów lub firmy, które realizują długoterminowe cele w dzisiejszym świecie. Oferowanie wysokiej jakości odzieży sportowej, która jednocześnie jest zrównoważona dla środowiska, jest misją, którą naprawdę chciałem wspierać, dlatego postanowiłem współpracować z Suszami Słonecznymi. Moim celem jest promowanie zdrowszego i aktywnego stylu życia, który nie wymaga od nas noszenia naszej planety, ale wręcz przeciwnie. I tam czuję się całkowicie zgodne z tym, co suszone nasiona dąży.

  • Posted byAlexandra Parren /
  • Cycling
x
x