biegacz maraton wyścigowy

James jest ultra biegaczem i strażakiem. Rozmawia z Sundried o swojej podróży.

Czy zawsze byłeś w sporcie?

Początkowo uprawiałem sport przez przypadek! Kiedy byłem bardzo młody, jeden z moich nauczycieli, który był szkolnym trenerem rugby, zatrzymał mnie. Zamiast siedzieć w klasie i pisać linijki, zostałem zmuszony do wzięcia udziału w treningu z drużyną rugby po szkole. Udało mi się kogoś zaatakować (choć szczerze mówiąc chyba właśnie się przed nim przewróciłem i się potknęli); i nagle otrzymałem pochwałę. To było nowe doświadczenie i całkiem mi się podobało. Zawsze byłem dużym chłopcem, ale w tamtym momencie tak naprawdę nie wyrosłem na swoje ciało.

W ciągu dwóch lat od zatrzymania byłem kapitanem strony młodzieżowej lokalnego miasta i reprezentowałem powiat na reprezentatywnym szczeblu. Znowu przewinęłam się kilka lat do przodu i otrzymywałam narodowe wyróżnienia i podpisywałam kontrakt. Kiedy nauczyłem się, jak używać mojego rosnącego ciała i brawo mi za to, zacząłem uprawiać wiele sportów, ale to rugby stało się moją główną miłością. Na zawodach wytrzymałościowych przyszedłem później w życiu.

Co sprawiło, że zdecydowałeś się wejść do świata ultra biegania?

Zawsze byłem dobrym biegaczem i brałem udział w różnych kultowych maratonach na całym świecie i startowałem w różnych zawodach wytrzymałościowych. Kiedy zacząłem „próbować” odejść z rugby, wiedziałem, że nadal potrzebuję czegoś, co zaspokoi moją konkurencyjną chęć, więc bieganie przejęło kontrolę. Nigdy nie byłem wystarczająco szybki z moją ramą, aby walczyć o miejsce na podium na dystansie maratonu, więc zacząłem brać udział w ultra maratonach.

Chociaż nie byłem najszybszy, miałem dobry silnik i mogłem pracować w stałym tempie przez bardzo długi czas. Miało to być tylko hobby, ale w ciągu dwóch lat ścigałem się w brytyjskich rankingach; i na chwilę przejął kontrolę od miejsca, w którym rugby zostało przerwane.

Jaki był Twój ulubiony wyścig do tej pory i dlaczego?

Marathon Des Sables - uważany za najtrudniejszy wyścig na Ziemi, 250 km przez Saharę.

A twoje największe osiągnięcie?

Miałem kilka dumnych sportowych chwil, ale jak dotąd moim największym osiągnięciem było zostanie ojcem. To zmieniło moje ogólne spojrzenie na życie. W kontekście sportowym bycie w czołówce angielskiej straży pożarnej było dumnym momentem, podobnie jak reprezentowanie mojego kraju na Światowych Igrzyskach Strażackich.

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek zdarzyć jakieś katastrofy wyścigowe / Twój najtrudniejszy wyścig?

Pobiegłem Isle of Wight Ultra, czyli 107km na pętli wyspy. Pogoda była przerażająca i na nadmorskich ścieżkach byliśmy całkowicie odsłonięci. Pomimo tego, że teren był brutalny, w niektórych miejscach trudno było stanąć z powodu silnych wiatrów i poziomego deszczu.

Jazda była niesamowicie ciężka i był to pierwszy raz, kiedy ja i mojemu partnerowi zabrakło glikogenu; Pozbawieni jakichkolwiek zapasów energii, zaczęliśmy dość majaczyć. Później dowiedzieliśmy się, że w wyniku warunków do trzeciego punktu kontrolnego na około 77 km zanotowano 80% wypadków. Jednak byłam bardzo zadowolona, ​​że ​​wytrwaliśmy. Pokonanie tego dystansu zajęło dużo więcej czasu niż normalnie i stał się bardzo długim dniem. Jednak, jak wiele innych rzeczy, im trudniejsze wydarzenie, tym bardziej satysfakcjonujące jest jego pokonanie.

Jak pokonujesz niepowodzenia?

Niepowodzenia przybierają różne formy. Czy będzie to wymuszone z powodu kontuzji, czy utraty formy lub pewności siebie. Osobiście zmagałem się ze zdrowiem psychicznym; konkretnie depresja i PTSD związane z moją karierą strażaka. Jednak dzięki pomocy profesjonalistów i organizacji charytatywnej Strażacy nauczyłem się, że zawsze jestem silniejszy niż myślę. Uczucia i myśli są po prostu tym, nie zawsze są faktami.

Nauczyłem się pozwalać sobie na stresowanie się rzeczami i przetwarzanie ich, ale wiedząc, że miną. Nauczyłem się dawać sobie spokój i skupiać się na swoich mocnych stronach, a nie na słabościach. Jako mechanizm radzenia sobie żyję według rutyny i struktury, co oznacza, że ​​jestem dość zdyscyplinowany; a to dobrze pasuje do mojej pracy i jako sportowca, ponieważ tworzy solidny sposób myślenia. Teraz uczę się rozpoznawać czynniki wywołujące moje negatywne myśli i uczę się z moich doświadczeń, że miną. „To było wtedy, to jest teraz” stało się moją mantrą.

Jakiej rady chciałbyś otrzymać przed startem w zawodach?

Kiedy byłem młodszy, nie pozwoliłbym sobie przyznać, że nie byłem w czymś najlepszy. Gdybym nie był, albo coś przegrałbym, miałbym ogromne poczucie wstydu i zażenowania. To się nazywa ego! Nie zawsze jest to zła rzecz, o ile nauczysz się ją okiełznać. Jednak wywiera na nas ogromną presję, gdy nie udaje nam się osiągnąć poziomu, który uważamy, że powinniśmy. Nieuchronnie, jeśli nigdy nie osiągniesz tego poziomu, zawsze będziesz czuł się jak porażka. Próbuję nauczyć się traktować poczucie wstydu z życzliwością. Kiedy miałam syna, to był wielki krok naprzód i zmienił całe moje spojrzenie na życie. Nie chodziło już o mnie. Kiedy zdamy sobie sprawę, że tak naprawdę nie jesteśmy tak ważni w światach innych ludzi i nie jesteśmy w centrum uwagi; a oni prawdopodobnie nawet o nas nie myślą - zdziwiłbyś się, jak bardzo cię to odciąża. Utrata własnego ego jest prawdopodobnie najlepszą radą, jakiej nigdy nie miałem, a teraz wiem, że pozwala mi konkurować o radość i spełnienie. Mam nadzieję, że moja rodzina będzie dumna i zainspiruje mojego syna do próbowania nowych rzeczy i wyjścia poza strefę komfortu.

Jakie są Twoje cele?

Nie stałem się powszechnie znanym imieniem, taki był plan, kiedy byłem młodszy, ale teraz mam się z tym dobrze! Z biegiem lat przeszedłem już do elitarnego standardu, ale nadal mogę być świetnym sportowcem. Chciałbym pozostać w świetnej formie, pozostać sprawnym i zdrowym, a także spędzać czas z rodziną, gdy pozwala na to moja praca. Idąc dalej, chciałbym reprezentować swój kraj dla mojej grupy wiekowej, ale wciąż próbuję określić, na jakim dystansie to się skończy. Chcę też odhaczyć kilka wyzwań wytrzymałościowych na całym świecie. Lubię podejmować się wydarzeń, które inni uważają za szalone, aby pokazać, że nie ma rzeczy niemożliwych przy odpowiednim nastawieniu.

Od kogo czerpiesz inspirację?

Mam wiele ikon sportu ze świata rugby, ale jeśli chodzi o mojego ulubionego sportowca, to musi to być James Cracknell. Jest po prostu fenomenalnym sportowcem w różnych dyscyplinach, a jego sposób myślenia jest niezniszczalny. Bardzo chciałbym wziąć udział w niektórych wydarzeniach, które miał okazję. Jest również żywym dowodem na to, że przy odpowiednim nastawieniu i treningu nadal możesz rywalizować na najwyższym poziomie z postępem lat.

Co lubisz w Sundried i jaki jest Twój ulubiony element naszego zestawu?

Zestaw jest nie tylko świetny, ale etyczne podejście do jego konstruowania nie ma sobie równych. Nawet sposób, w jaki Sundried przyjęło i uszeregował priorytetowo sesje fitness i ćwiczenia dla swoich pracowników w pracy, jest myśleniem przyszłościowym i wskazuje na ich kulturę organizacyjną. Moje ostatnie nabytki to rajstopy treningowe i top z technologią kompresji. Ogrzewają mnie i wspierają na pustyni, kiedy powrót do zdrowia jest najważniejszy, przed kolejnym długim etapem następnego dnia, kiedy muszę być gotowy do powrotu. Wszystkie ubrania Sundried są produkowane z myślą o zrównoważonym rozwoju i zmniejszeniu śladu węglowego do minimum. Wartości te są zbieżne z moimi własnymi i są ważnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o byciu związanym z Sundried w dążeniu do moich celów.

x
x