• Transpelmo Sky Race Italy 2018

    Raport z wyścigu Transpelmo Sky Race Italy Sundried

    Zbieranie numeru startowego, głównie po to, żeby być gdzieś suchym! Na zdjęciu Monte Pelmo.

    Tak więc jestem o 8 rano na wakacjach, siedząc w naszym samochodzie na kempingu. Jest nieprzyjemnie zimny, szary i absolutnie go wbija, i tak było, odkąd rozbiliśmy obóz wczoraj po południu. Jak dotąd Palafavera nie krzyczał „wakacje”, zamiast tego był trochę dziwny, mglisty i opuszczony. Znaki „Transpelmo” wokół kempingu i majaczące góry widoczne podczas dziwnej przerwy w gęstej chmurze przypomniały mi, dlaczego tu jestem.

    namiot kempingowy przygoda na świeżym powietrzu trening fitness bieganie

    Nasz obóz w mżawce tuż przed nadejściem deszczu i chmur.

    W tym momencie patrząc na samochód miałem wiele uczuć:

    Dlaczego zapisałem się na wyścig podczas moich wakacji?

    Może po prostu przegram ten wyścig; w końcu to moje wakacje.

    Ale zapłaciłem za to i nigdy się nie wycofałem!

    W deszczu może być przerwa ...

    Ale nawet wtedy naprawdę chcę wbiec pod górę po 2 dniach solidnej wędrówki i via ferraty, moje nogi są już zmęczone!

    Czekaj, to błękitne niebo….

    I znikąd zaczęło się toczyć błękitne niebo, a deszcz zaczął słabnąć. To był cud. Ostatni raz zdarzyło się to, kiedy poszliśmy rozsypać prochy mojego taty, ale to już inna historia.

    Wczoraj wieczorem czytałem, że trasa została zmieniona z 18 km na 13 km (okazało się, że jest to 15 km), aby zapewnić bezpieczeństwo zawodnikom i kadrze. Byłem rozczarowany, że nie zrobię tego, do czego się zdecydowałem, ale od początku powiedziałem, że jadę w tym wyścigu dla widoków i doświadczenia i po prostu dzisiaj nie zdobędę widoków. Nadal była gęsta chmura w miejscu, w którym rasa miała się opanować.

    Więc udałem się na linię startu na opóźniony start o 10.30. Zanim tam dotarłem, zdjąłem buff, rękawiczki, czapkę i wodoodporną kurtkę. Rozgrzewało się. Uświadomiłem sobie, że mogę być jedynym Anglikiem, gdy komentator wtrącił, co dla mnie brzmiało, jego bardzo namiętny włoski.

    start line racing Włochy maraton ultra trail running

    Na starcie, zanim kurtka spadła.

    Rozglądałem się po wszystkich, zastanawiając się, czy mam na sobie właściwe ubranie, czy nosiłem za dużo, gdzie mógłbym skończyć w tym plecaku, kiedy przekroczyłem linię mety? Byłam bardzo szczęśliwa, że ​​mój chłopak był tam, aby się do mnie uśmiechnąć i spojrzeć na mnie z całkowitą pewnością siebie. Mógłbym to zrobić i nie byłbym ostatni.

    Wyścig

    I ruszyliśmy! Zacząłem w przyzwoitym tempie, biegnąc przez tony błota na linii startu, na drogę, przez kemping i prosto po bardzo stromym szlaku. Patrząc przed siebie, widziałem, że wszyscy wędrują, a nie biegają. Był to pojedynczy pilnik o sporadycznej szerokości 2-3. Przez drzewa było mokro, błoto, ślisko. Twardy. I to trwało około 2,5 km. Nie miałem okazji studiować alternatywnej trasy, więc jedyne, o czym pomyślałem, to gdy dojdę do 6,5 km, będzie to głównie zjazd. Podczas tych 2,5 km zdarzało się, że myślałem „nie wydaje mi się, żebym mógł to zrobić”, ale nigdy się nie zatrzymywałem. Moja głowa na to nie pozwoliła. Moje nogi krzyczały, że trzeci dzień z rzędu poddano próbie. (Nie możesz zmniejszyć się w Cortinie, za dużo do zrobienia i zobaczenia!) Ale to było tymczasowe, ból jest tymczasowy.

    W końcu teren zaczął się zmniejszać, wyskoczyliśmy z drzew i mieliśmy kilka kilometrów przyjemnego biegania! Podjąłem kroku i byliśmy na ścieżce. Wydawało mi się, że biegnę w podobnym tempie jak jeden facet w zielone paski, niezależnie od tego, czy jechaliśmy w górę, czy w dół, a on miał dobry styl biegania, więc zdecydowałem, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby go trzymać. Podejście znów się pojawiło, ale tym razem nie przeszkadzało mi to, ponieważ byliśmy prawie na znaku 6,5 km i to, co myślałem, będzie w połowie. Jedyne, co musiałem zrobić, to trzymać się mojego faceta w zielone paski. Zacząłem cieszyć się mieszanką terenu, przeskakując przez rzeki, błotnistą po drewnianych mostach, przeskakując skały. Moja głowa była zabawiona, nawet jeśli bolało mnie ciało. W punktach na tym odcinku byłyby spektakularne widoki. Ale podczas gdy matka natura uchroniła nas przed zmoknięciem (bez stóp i nóg), góra nie podzieliła się dziś z nami swoimi poglądami.

    piękne górskie krajobrazy Włochy wyścigi biegowe

    Jedno zdjęcie, które musiałem zrobić, gdy w chmurze była kieszeń nieba.

    I nagle zaczęliśmy schodzić ze wzgórza. Chłopcze, zjeżdżaliśmy ze wzgórza. Udało mi się utrzymać się w grupie na podjazdach i pofałdowaniach, ale szarpiąc trawiaste brzegi, błotniste ścieżki z korzeniami drzew, nie byłem zachwycony. Kontuzja w tym miejscu zakończyłaby resztę naszych wakacyjnych planów. Widok faceta przenoszonego przez las z powrotem w bezpieczne miejsce było o tym dobitnym przypomnieniem. Nie zrozum mnie źle, poszedłem na to, w pewnym momencie nawet wybrałem zjeżdżalnię, ale trzymałem się swojego wyścigu i mój koleś w zielone paski zniknął. Paczka już się przerzedziła i właśnie zacząłem mieć najlepszy czas. Czułem się tak żywy, unikając, chodząc w bok, wszystko działo się tak szybko, wszystko, co mogłem zrobić, to być w tej chwili i reagować na to, co mnie czeka. Tym jest życie. To właśnie sprawia, że ​​biegi górskie są tak wyjątkowe.

    Po jakimś czasie znalazłem się na stacji karmienia. Nic jeszcze nie zjadłem, wziąłem pokrojonego banana i kawałek jabłka. W końcu byliśmy już 9 km, do pokonania tylko 4 km i cały zjazd, tak mi się przynajmniej wydawało. Z powrotem pod górę poszliśmy. To było nieubłagane. Kilku facetów podzieliło się ze mną kilkoma słowami, które, jak przypuszczałem, były czymś w rodzaju „co my wszyscy tutaj robimy?”. Ale zdecyduj się zrobić to, co zrobiliśmy, więc dokończ to, będziemy! W przeciwieństwie do pierwszego nachylenia, z tym byłem w stanie sobie lepiej poradzić, ponieważ był blisko końca. Zacząłem nawet wyprzedzać ludzi, biegając za każdym razem, gdy nachylenie się zwężało. Dogoniłem mojego faceta w zielone paski. Przestałem zgadywać, jak daleko zajdzie wyścig i po prostu skupiłem się na jak najszybszym dotarciu do mety.

    3 km później zeszliśmy z powrotem między drzewa, podobnie jak teren na początku wyścigu. Bardzo stromy, błotnisty i pojedynczy tor. Czułem, że zbliżamy się do obozu. Byłem zmęczony, kiedy wyskoczyłem z drzew i zobaczyłem swojego chłopaka. Szybko ostrzegł mnie przed szczególną błotnistą pułapką, którą ominąłem. Stłumiłem zmęczenie i zacząłem wciskać pedał gazu. W odległości około 100 metrów była dziewczyna i chciałem ją złapać. Moje nogi napierały mocniej, mój oddech stał się cięższy, a szczelina się zmniejszała. Podczas ostatniego zawracania i przez tunel prowadzący do mety zobaczyła mnie w swojej opowieści i kopnęła. Chociaż jej nie minąłem, uwielbiam uczucie, że nie zostawiam niczego w zbiorniku na mecie i w myślach dziękuję jej za pościg.

    Nie mogłem powstrzymać uśmiechu od ucha do ucha, kiedy komentator krzyczał „Sophie Kennedy !!!” ze wspaniałym włoskim akcentem, gdy biegałem pod zegarem. Zrobiłem to! Mój pierwszy wyścig za oceanem na wysokości. I zgadnij, co się stało 15 minut później… Zaczęło padać.

    bieganie ultra maraton szlak wędrówki górskie Włochy

    Za linią mety.

    Wyciągnięte wnioski

    1. Ze względu na pogodę aż do rozpoczęcia wyścigu nosiłem w kamizelce do biegania kamizelkę, rękawiczki, czapkę i wodoodporną. Nie potrzebowałem żadnego z nich. Mógłbym powiedzieć, że nie powinienem ich brać, ale widziałem, jak szybko zmieniła się pogoda i jak było zimno. Mając większe doświadczenie w górach i znając swoje tempo, być może byłbym w stanie podjąć bardziej świadomą decyzję.
    2. Moje nogi były bardzo zmęczone na początku wyścigu po zajęciach z poprzedniego dnia. Nie wykonałbym tych czynności, ale unikałbym tego ponownie, jeśli to możliwe!
    3. Mniej „nauczyłem się”, bardziej „potwierdzono” - uwielbiam szlaki! (A czasami pogoda jest po twojej stronie.)
    Posted by Alexandra Parren
  • Essex 100 Sportive 2018

    Organizacja charytatywna Essex Bike Ride Sportif

    Essex 100 Bike Ride jest organizowany przez Action Medical Research i jest jedną z serii przejażdżek rowerowych zorganizowanych w celu zebrania pieniędzy na tę organizację charytatywną. Essex 100 rozpoczyna się i kończy w Central Parku w Chelmsford, podziwiając piękną scenerię i ciche wiejskie uliczki wiejskiego północnego Essex.

    Do wyboru są trzy dystanse - 101 mil, 60 mil lub 40 mil - a wszyscy uczestnicy otrzymują medal za ukończenie. Zdecydowałem się zapisać na 60-milową jazdę w ramach przygotowań do przyszłorocznej imprezy Prudential RideLondon, która trwa 100 mil. Postanowiłem, że gdybym mógł przeżyć 60 mil w siodle i skończyć z uśmiechem na twarzy, to przeżyłbym 100 mil.

    Rejestracja

    Od początku do końca to wydarzenie było niesamowicie dobrze zorganizowane. Informacje przed wyścigiem przesłane pocztą elektroniczną do każdego zawodnika zawierały wszystkie potrzebne informacje i był bezpłatny parking, co było miłym akcentem. Proces rejestracji przebiegał bardzo płynnie i tak szybko, że zanim się zorientowałem, wysłuchałem krótkiego opisu wyścigu i wyruszyłem w drogę.

    Trasa

    Trasa została świetnie wykonana i bardzo dobrze zaplanowana. Oznakowanie było bardzo wyraźne i nigdy nie martwiłem się, że poszedłem w złą stronę, nawet bez innych rowerzystów, którzy mnie zapewnili. Większość dróg była wolna od ruchu samochodowego, ponieważ były to takie małe i nieużywane wiejskie drogi, co sprawiło, że jazda na rowerze była bardzo łatwa i dała mi możliwość podziwiania scenerii.

    Było kilka włochatych momentów, takich jak długi odcinek drogi z luźnym żwirem, kilka ostrych zakrętów i stromych zjazdów, ale dla większości rowerzystów byłaby to standardowa praktyka. Nawet powrót do ruchliwego centrum Chelmsford przebiegał spokojnie, pomimo dużego natężenia ruchu.

    Powiedziałbym również, że ta jazda była dość „łatwa” (tak łatwa jak spędzenie 4 godzin na rowerze) ze względu na łagodny profil przewyższenia. Nie było dużych podjazdów, ale zdecydowanie powiedziałbym, że trasa jest pofałdowana - zmieniałem biegi co kilka minut, aby dostosować się do ciągłych wzlotów i upadków. Z całą pewnością powiedziałbym, że ta trasa jest przyjazna dla początkujących i każdy rowerzysta byłby w stanie ją pokonać.

    Jedyne, co chciałbym powiedzieć o tej przejażdżce w porównaniu z innymi sportowcami, które zrobiłem, to to, że ponieważ nie było tak wielu uczestników, zrobiło się tam trochę samotnie! Większość trasy spędziłem sam, podczas gdy podczas innych przejażdżek miałem dookoła ciągły strumień innych rowerzystów. Nie było to coś, co mi przeszkadzało.

    Werdykt

    Ta jazda była niesamowicie przyjemna i od początku do końca było oczywiste, jak dobrze jest zorganizowana i przyjazna. Strefy karmienia / postoje były bardzo dobrze rozmieszczone i było wiele okazji, aby usiąść, odpocząć, skorzystać z udogodnień, napełnić butelki z wodą i zatankować. Wszyscy biorący udział byli w bardzo dobrym nastroju i zdecydowanie polecam to wydarzenie innym.

    Posted by Alexandra Parren
  • Ironman Szwajcaria Zurych 2018

    Ironman Szwajcaria Zurych Wykończenie biegu

    Mój pierwszy Ironman.

    3,8 km pływania, 180 km roweru, 42,4 km biegu

    Przygotowanie do mojego pierwszego Ironmana było mieszaniną emocji, od nerwów po podekscytowanie, i ciągłego umysłu pełnego pytań krążących w mojej głowie. Ostatnie tygodnie treningów przed stożkiem były najtrudniejsze, a kiedy moje dzieci rozpadły się na letnie wakacje, rutyna stała się trudniejsza do opanowania. Niemniej jednak dotarłem na linię startu pokonując tysiące mil na treningu.

    Mój mąż i ja przyjechaliśmy do Szwajcarii w czwartek i już panowała atmosfera Ironmana. Zurych był piękny, ale niezwykle gorący. W piątek zeszliśmy do wioski, w której odbywały się imprezy, aby się zarejestrować. Nagle poczułem podziw dla całego doświadczenia. Rejestracja była łatwa, podobnie jak wydawanie pieniędzy w sklepie. Odebrałem swój rower, który został wysłany przez Ship My Tri Bike - bardzo wygodna opcja i zabrałem go na jazdę próbną przed wyścigiem. Drogi były niesamowite, ale moje nogi były jak galaretka, jednak wszystko z moim Argonem było sprawne, co było ulgą. Po przejażdżce jakimś cudem udało mi się w jakiś sposób poradzić sobie z dużym błędem debiutanta, który pojawił się w raporcie dotyczącym wyścigu Francuzów, a nie angielskich - to nie pomogło z drżeniem przed wyścigiem. Chcąc opanować nerwy, postanowiłem popływać nad Jeziorem Zuryskim. Jezioro, choć piękne, było rozległe i bardziej wzburzone, niż wyglądało - zupełnie inne niż jezioro w domu.

    Sobota była dość mroźnym porankiem, gdy kręciłem się po Zurychu, starając się trzymać z daleka od stóp, jak to tylko możliwe. Popołudnie spędziłem w wiosce, w której zawody odbyły się zawodów, na ładowaniu mojego roweru i wieszaniu moich czerwono-niebieskich toreb, gotowych na dzień wyścigu. Podczas zawodów Ironman robi się inaczej z różnymi torbami. Wymaga to starannego planowania i rozważenia, ale działa bardzo dobrze w ciągu dnia. Zrobiłem zdjęcia w przejściu, aby pomóc w wizualizacji wjazdów i zjazdów, a także zwróciłem uwagę na punkty orientacyjne, aby pomóc w znalezieniu mojego roweru - przejście było ogromne, gdy rowery były bardzo ciasno upakowane i blisko siebie. Następnym razem, gdy będę w fazie przejściowej, będzie dzień wyścigu - w końcu czas na podjęcie wyzwania, które pochłonęło tyle czasu i emocji w poprzednich miesiącach.

    Po pewnym śnie i długim czuwaniu alarm włączył się o 4 nad ranem. Podczas śniadania w hotelu panowała nerwowa atmosfera. Dużo się nawzajem, ale bardzo mało rozmów. Po kawie i jedzeniu przeszliśmy 30 minut do przejścia. Nie mogłem uwierzyć, że udało mi się wygrać dzień wyścigu. Spacer w dół był niesamowity, a ulice były mieszaniną triathlonistów odzianych w lycrę i ostatnich biesiadników z poprzedniej nocy.

    Przybywając do przejścia, szybko usłyszałem, że potwierdzono, że jest to kombinezon bez pianki. Rozmiar stojącego przed nami wyzwania nagle stał się bardzo realny i wymagało wszystkich moich wysiłków, aby kontrolować moje emocje w tym czasie. Mój mąż i ja poszliśmy na miejsce startu, gdzie atmosfera była surrealistyczna. Jedną rzeczą, która była bardzo zauważalna, był stosunek mężczyzn do kobiet - nagle poczułem się bardzo mały. Zsunąłem się w kierunku tyłu normalnego stanowiska do pływania, dodając dodatkowe 10 minut do mojego oczekiwanego czasu, aby odzwierciedlić pływanie bez kombinezonu. Moim celem na tym wydarzeniu było ukończenie (nie konkurowanie); a nie będąc kombinezonem, chciałem znaleźć swoją własną przestrzeń. Wyścig szybko się rozpoczął, ponieważ zawodnicy mogli przebywać w wodzie po 8 w odstępach 5-sekundowych. Wyszedłem do wody. Przerwałem spływ na poszczególne boje markerowe i wkrótce ustabilizowałem się w rytmie. To był kurs na jedno okrążenie, a prosta tylna część zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Kiedy wykonałem ostatni zakręt, nigdy nie odczułem większej ulgi - prawie wyszedłem z wody!

    3,8 km czas pływania: 01:31:43

    Ironman Switzerland w Zurychu pływać po jeziorze

    Kiedy wyszedłem z wody, wpadłem na T1, przebrałem się w rzeczy na rower, znalazłem swój rower, ojej, łańcuch zwisał…. Najwyraźniej został potrącony, ponieważ ktoś zabrał ich rower. Udało mi się to z powrotem włączyć i wyłączyć Poszedłem. Najbardziej nie mogłem się doczekać roweru podczas przygotowań. Trasa składała się z 2 okrążeń i zaczęła się płasko, zanim przystąpiła do kilku podjazdów w najbardziej oszałamiającej i malowniczej scenerii, jaką widziałem.

    Niestety dla mnie po prostu nie mogłem się zadomowić w mojej zwykłej strefie i szybko poczułem się bardzo niekomfortowo. Starałem się utrzymać aerodynamikę, ponieważ moja klatka piersiowa była ograniczona, a szyja była bardzo napięta. To nie było zgodne z planem. Wsparcie na trasie było fantastyczne - szczególnie na Heartbreak Hill, co było jak jazda na odcinku Tour de France. To było także miejsce, gdzie mój mężulek dawał mi bardzo potrzebny impuls.

    Gdy wszedłem na drugie okrążenie, temperatura rosła (35 stopni); i stało się to bardziej mentalną walką niż fizyczną. Miałem mdłości i musiałem wymusić odżywianie, aby spróbować trzymać się planu. Kolejne godziny były brutalne i po 6 godzinach i 18 minutach jazdy na rowerze wróciłem do T2, czując się dość okropnie.

    Czas roweru 180 km: 06:19:46

    rower kolarstwo Ironman

    Nie jestem w 100% pewien, co tak długo trwało, ale po 8 minutach w T2 wyruszyłem na maraton. Do niedawna bieganie zawsze było moją ulubioną i najsilniejszą dyscypliną. Tak się nie stało w dniu wyścigu. Za każdym razem, gdy biegałem, czułem się chory, w ogóle nie pomagał mi upał. Wsparcie w punktach pomocy było znakomite i były one w 100% przygotowane na wysokie temperatury, wydając lód i zimne gąbki. Mimo to moje ciało miało inne pomysły i co kilka minut chorowałam, przez co bardzo trudno było się zaaklimatyzować w jakimkolwiek rytmie.

    Wiedziałem teraz, że to będzie bardzo długie popołudnie, ale nie było mowy, abym się poddawał - musiałem wrócić do innej strategii. Chodzenie w wyścigu było dla mnie obce, ale wiedziałem, że muszę znaleźć jakąś strategię, aby mnie ominąć, więc zdecydowałem się na bieganie tak długo, jak tylko mogłem, a następnie chodzenie przez 3 minuty (podczas wymiotów)!

    W końcu pokonałem pierwsze z 4 okrążeń, które dość okrutnie prowadzą przez czerwony dywan i linię mety. Widząc to i atmosferę na końcu, zmotywowałem do dalszej pracy. Mój mąż był niesamowity w biegu i ciągle mnie zaskakiwał, pojawiając się w miejscach, które motywowały mnie do działania.

    W końcu, po kilku bardzo długich i bolesnych godzinach, dotarłem do 4. okrążenia i koniec był już w zasięgu wzroku. Ruszyłem na moje ostatnie okrążenie w Zurychu… ostatnie kilka kilometrów wydawało się, że trwały wieczność, ale w oddali ja mogłem usłyszeć muzykę z linii mety i móc zebrać mój czwarty zespół, było niesamowitym uczuciem. Udało mi się przebiec ostatnie kilka kilometrów i gdy weszłam do mety, emocje napłynęły do ​​mnie. Zobaczyłam w tłumie męża i usłyszałam te słynne słowa - Leanne James - YOU ARE IRONMAN.

    Czas biegu 42,4 km: 05:26:42

    Zrobiłem to, koniec w 13:32:46. To była długa droga od miejsca, w którym miałem nadzieję skończyć, ale nie obchodziło mnie to. Rozpłakałem się, gdy spotkałem mężulka, podczas gdy wydarzenia dnia toczyły się w najlepsze. Następnie bawiliśmy się na imprezie na mecie i było niezwykle emocjonalnie patrzeć, jak wszyscy kończą wyścig… wszystko z własnymi historiami i doświadczeniami.

    Po kilku tygodniach spędzenie czasu z rodziną i przyjaciółmi było bardzo przyjemne. Przed rozpoczęciem kolejnego bloku w przygotowaniu do IM Weymouth 70.3, a także Mistrzostw ETU Duathlon na Ibizie, było miło spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi.

    Czy zrobiłbym innego Ironmana? Absolutnie. Tyle się nauczyłem podczas tego wyścigu, zwłaszcza, że ​​jestem jeszcze stosunkowo nowy w tym sporcie, ale na razie pozostanę przy latach 70.3.

    Posted by Alexandra Parren
  • Triathlon Alpe d'Huez 2018

    Triatlon Alpe d'Huez France Triatlonista

    Jak mówi T-shirt: 2.2km pływać, 118km rower, 20km run, 21 bends, 1 legenda.Legendarny wyścig: Alpe D. 2821717, triatlon Huez.

    Co mnie do tego skłoniło?Bóg jeden wie.Mój przyjaciel Simon powiedział, że się zapisał.Ale z drugiej strony wielu moich przyjaciół regularnie pisało się na podobne rzeczy, a to nigdy nie wpłynęło na moją decyzję, na przykład o Ironmanie.

    Myślałem o spędzeniu trochę letniego czasu treningowego w Alpach.Wiedziałem, że nie byłem na to wystarczająco przygotowany, od czasu I w przypadku triatlonu na odległość.Jednak 821111; ukończyłem wyścig rowerowy Marmotte i wiedziałem, jak to jest wspinać się po Alpe D.A ostatnio ukończyłem długą wspinaczkę sportową w Pirenejach, choć nigdy nie rozważa łbym nawet późniejszego biegu.Mój najdłuższy bieg od maratonu w Brighton w kwietniu 2017 był około 13km, a na pewno nie na wysokości.2.2km pływa cóż, to powinna być łatwa część, chociaż widocznie woda może być bardzo chłodna.

    Więc dołączyłem do wyścigu zaledwie trzy i pół tygodnia przed dniem wyścigu.Dla większości ludzi, to byłby prawie czas zwęglenia.Udało mi się zmieścić jeden długi, górski rower jazdy w i w przypadku ╼ οοοοοψ╼τψ

    Triathlon Alpe D'Huez

    Dzień wyścigu

    W Alpach było gorąco.Temperatury były ponad trzydzieści stopni Celsjusza.Mieliśmy szczęście, że w czasie jazdy rowerami, ogłosili, że temperatura wody jest ponad 18-stką.Idealny 821111; Wygrałem w pojedynkę 8217;t rozpoczynam kurs rowerowy odrętwiałymi stopami.

    Zaskakująco, gdy jechałem rowerem, zobaczyłem starego przyjaciela triatlonistę “teleturniej ”. To sprawiło, że naprawdę doceniłem, jak mała i wspaniała jest ta społeczność.

    Po rozbiciu roweru pojechałem na ostatnią chwilę do toalety: tylko sześć portali dla około 1000 sportowców i nie ma szans na ubikację.Więc dałem sobie dziesięć minut przed rozpoczęciem wyścigu odcięcie się od kolejki.Wciąż musiałem założyć kombinezon, tak jak jeden z ostatnich, którzy weszli do wody.

    Do tego czasu linia startowa była co najmniej 8 lub 9 głęboka i nie było dosłownie nigdzie do go wide Saot82211; dla czystego pływania, co byłoby moją zwykłą strategią, więc musiałem to wyssać.

    Triathlon Alp Francuskich 

    The Swim

    To mnie wessało, prawie dosłownie.To było prawie niemożliwe, aby nawet zacząć pływać, a wokół pierwszej boji musiałem po prostu zatrzymać się i podnieść głowę, i znaleźć drogę z tłumu, ponieważ zmierzałem donikąd, pralka przejęła kontrolę.Wszędzie ręce i nogi, w bardzo niezorganizowany sposób.Co dało mi do my ślenia, że powinienem przypomnieć trenerowi, że wła śnie dlatego musimy nauczyć ludzi prawidłowo pływać z dobrą techniką, ponieważ każdy będzie miał na to lepszy dzień.

    Więc pływałem szeroko, bardzo szeroko.Pewien kolega pływak postanowił przeciągnąć się na moją stronę, ramię w ramię, i w ten sposób ciągle popychał mnie dalej, wyraźnie nie patrząc, dokąd szedł.Uznałem, że to bardzo irytujące, mówiąc w najmniejszym stopniu, myślę, że to za darmo dla wszystkich, ale on najwyraźniej myślał w trybie telenowelowym, tylko robił.Więc podniosłem głowę i dziwnym trafem on też to zrobił i powiedziałem, że z gniewem krzyczałem na niego, żeby się ode mnie odczepił, co, jak sądzę, cudownie zadziałało, a może po prostu się zmęczył.Po tej męce znalazłem się pływając ramię w ramię z kolegą sportowcem idącym dokładnie w moim tempie, dobra technika dookoła, trzymając swoją linię, radość, a ż straciliśmy się wokół ostatniej boji.

    Płyń skończona, na stromą ramp ę z niebieskim dywanem nad dużymi skałami do przejścia, wciąż niezdecydowana co mam zamiar założyć.Mój trzygodzinny garnitur byłby dość niewygodny przez 6-godzinną jazdę rowerową w upale, I 28217;ve tylko kiedykolwiek nosił dobrze wyszczuplane szorty na długich przejażdżkach, i nope, I 822117;m nie Ironman sportowca.Więc założyłam parę szortów na mój strój i zdecydowałam, że warto jeszcze raz pogrzebać w worku z kostiumami na kolejną warstwę kremu z filtrem!Nie miał but ów tri, ponieważ wolałem komfort odpowiednich butów rowerowych, ale założyłem parę skarpet do biegania w oczekiwaniu na bieg, ponieważ przyniosłem tylko moje normalne buty, które z pewnością dałyby pęcherze bez skarpet.

    The Bike

    Więc pojechałem na motor i...Wiedząc, że to było moje najgorsze pływanie w wyścigu kiedykolwiek, byłem bardzo zaskoczony, gdy wspiąłem się na mały wzgórze z przejścia, aby spojrzeć w jezioro poniżej i zobaczyć wielu pływaków nadal w wodzie, a niektóre dopiero rozpoczynając swoje drugie okrążenie 2-go.

    Ale, jak zwykle na rowerze, czułem, że całe pole przeszło koło mnie w tych pierwszych kilku kilometrów, być może 100 wyprzedził mnie na każdy jeden wyprzedzony.Pierwszy kawałek był dość szybki w dół i płaski, ale wiedząc, jak źle byłem przygotowany na wyścig, nigdy nie będę naciskał zbyt mocno, w żadnym momencie.Więc po prostu ich wypuściłem.

    Wtedy uderzymy w pierwszą wspinaczkę.Piękne, bujne, zielone, przyćmione wysokimi drzewami, mijaliśmy piękny wodospad dwa razy.To była długa wspinaczka, mimo że; 14km z gradientem 7% w większości części, bez średnich wyczynów.

    Potem, po około godzinie, dotarłem na szczyt.Zatrzymałem się na wodę, ale było za dużo ludzi i za mało wody w gotowości, więc postanowiłem kontynuować, ale nie wiem, jak daleko do następnego punktu wodnego.Więc kiedy jechaliśmy przez małą wioskę krótko po rozpoczęciu drugiej wspinaczki, dostrzegłem fontannę i zdecydowałem się tam, a potem zaryzykować, miejmy nadzieję, czystą, górską wodę płynącą z wody.Na szczęście druga wspinaczka była dość krótka.

    Descents!Jedyną częścią wyścigu, w którym naprawdę wyprzedzam innych rowerzystów po prostu kocham ich.Poczucie latania, wolność, jak daleko można zaryzykować, że zajdzie się w zakręt.Za każdym razem, gdy zobaczyłem znak "(282002002descente dangerouse 282221); byłem tylko trochę podekscytowany.

    Przez dolinę i czy wspominałem o zapierającym dech krajobrazie?Przed trzecią wspinaczką był przystanek z filtrem przeciwsłonecznym.Zdecydowałem, że nadszedł czas, by to zakończyć.Więc zapytałem Francuzkę, która nie mówi po angielsku, a ona dosłownie zakryła mnie od stóp do głów więcej kremu do opalania, i zrobiła to wszystko z największym uśmiechem na świecie!Kto powiedział, że Francuzi byli w parapecie?

    Potem wspinaczka.Zaczęło się bardzo stopniowo i zrobiło się bardziej stromo na górze.Był bardzo narażony i temperatura rosła w tym czasie.To było wyczerpujące!Ludzie byli teraz w punkcie, w którym zatrzymywali się, wysiadali z rowerów, rozkładali nogi; odległość, którą wykonaliśmy, upał, wysiłek, zaczęli pobierać swoje żniwo.Ale jakoś udało mi się przetrwać, powoli, ale pewnie.Następnie, kolejny absolutnie wspaniały zjazd, ostatni dzień, przed ostateczną wspinaczką, słynna Alpe D compu28217;Huez.

    Długopis na papierze nigdy tego nie osiągnie.Jedynym sposobem, by to ująć, jest to, że jest nieugięty, nie odpuszcza.21-te przełączniki poruszają się w jednym kierunku, tylko w górę.Po 5-ciu patrzysz w dół i widzisz, jak daleko zaszedłeś w stosunkowo krótkim czasie, wiedząc, że nie jesteś nawet w połowie drogi.Największą różnicą między tym a innymi wspinaczkami jest ruch drogowy.Turyści, zwolennicy, duże ciężarówki, wszystkie robią swoją drogę w górę, hałas jest dość niepokojący, ale z pewną wdzięcznością dla kibiców grających swoją muzykę i krzycząc swoje okna (28220000; allez allez allez 8221; i ‘82220bon coury 221;.Były tam kilka przystanków wodnych , gdzie miejscowi byli bardzo szczęśliwi, aby zamoczyć znużonych rowerzystów w wodzie z węży, miła ulga na inaczej piekielnie gorące wspinanie (zgodnie z maksymalną temperaturą Garmin z czterdziestu stopni), co zapewniało, ale krótkotrwałą ulgę.Moje serce śpiewało, gdy znaki wskazywały, że tylko dziesięcioro z przełączników pozostało,.Gdybym miał energię, zatańczyłbym trochę, ale niestety, ten dzień jeszcze się nie skończył.

    I podczas wspinania się na przerażającą my śl krążącą wokół mojej głowy była: po tej wyczerpującej przejażdżce było jeszcze 20-km do pokonania, coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem po takiej przejażdżce.W tym momencie zawarłem ze sobą pakt, że dotrę do mety, nawet jeśli będę musiał przejść 20km, więc zrezygnowałem z rozpoczęcia biegu przez chodzenie i zobaczyć, jak się czuję.

    Wreszcie, ostatni przełącznik i koniec w zasięgu wzroku.Ulżyło mi, że dotarłem do T2. Przebiłem się w buty do biegania, założyłem osłonę i zacząłem chodzić.W tym momencie nie czułem się najlepiej.Ale, po kilkuset metrach, udało mi się znaleźć energię do biegania powoli.Zdecydowałem, że kolejna porcja kremu do opalania jest w porządku, tym razem mam dwóch ludzi, którzy się mną opiekują.

    The Run

    Były znaki na każdym kilometrze i to było 3; okrążenie, więc po prostu zacząłem je rozbijać do siebie, w pierwszym punkcie zwrotnym pomyślałem, 1/6-tej drogi tam, po 5km, ćwierć i tak dalej.Chodziłam, kiedy tylko potrzebowałam (głównie na wzgórzach) a czasami, gdy nie miałam takiej potrzeby.Było późne popołudnie na szczycie góry, i na szczęście trochę chłodniej.Żołądek mi się skurczył, ale był znośny.Rozmowa z innymi biegaczami po drodze, doceniając wspaniałe francuskie wsparcie, to wszystko sprawiło, że czas mijał dość szybko, chociaż w rzeczywistości by ł to mój najwolniejszy w historii 20km drogi.Zdziwiłem się, że wysokość nie miała ogromnego wpływu na mnie, ledwo to zauważyłem, ale to może być spowodowane powolnym tempem.W końcu, ostatni zakręt w prostej mety.Wkurzyłam kilka kobiet, które przeszły obok mnie w ostatnim okrążeniu i zdecydowałam, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, by skończyć mocno.A potem linia mety.Wiedziałem, że to będzie emocjonalne i tak było.Przytuliłem kilku kolegów sportowców i byłem bardzo zadowolony widząc mojego przyjaciela Simon a czekającego tuż za barierą.Jak się okazało, zaczął się późno z powodu konieczności powrotu do hotelu, aby odebrać swoje zapomniane buty rowerowe i he łm, i nie udało mu się złapać wystarczająco, aby dotrzeć na szczyt Alpe D. 8221717;Huez przed up ływem czasu cut-off.Byłem dla niego zdruzgotany!

    Z powrotem do T2 po rower.Ledwo mogłem rozważyć powrót na motor, chociaż to było tylko wspaniałe zejście do hotelu.W końcu to zrobiłem, i czułem się jak nagroda do dnia, jeżdżąc po Alpe D.282217;Huez, w oszałamiającym otoczeniu zachodu słońca, droga do mnie, jadąc tak szybko jak się ośmieliłem, czując wolność.Najlepszy możliwy sposób na zakończenie dnia.

    Triatlon wyścigowy

    Kiedy jeździłem i biegłem, wszystkie nauki z tego doświadczenia krążyły w moich my ślach:

    • Jeśli nie jesteś idealnie przygotowany na zdarzenie ψψψ◄ψψψψψψψψψ
    • Dobra rada od kolegi sportowca:"double it out double 8221;.
    • Poznaj swoje mocne i zdolności, ale bardziej, znaj swoje słabości i ograniczenia, i pracuj w tym.
    • Nie ma wstydu w chodzeniu.
    • Bieganie skarpetki są rzeczywiście nie bardzo wygodne w butach rowerowych.
    • Nosić krem z filtrem przeciwsłonecznym.
    • Francuzi są naprawdę bardzo mili, pomimo powszechnej opinii.
    • Dostać się do wyścigu wystarczająco wcześnie, aby zaspokoić nieprzewidziane ewentualności.
    • Znajdź swoje miejsce na starcie pływania, najlepiej przed rozpoczęciem pływania.
    • Czasami, po prostu czasami, zrobić coś ze swojej strefy komfortu, które będą wyzwaniem psychicznie, fizycznie, a nawet duchowo.
    • Trenuj prawidłowo na razie będziesz robić.

    O autorze: Krystyna Łucek jest triatlonistą teamu GB Age Group i ambasadorem suszy słonecznej.

    Posted by Alexandra Parren
  • Prudential RideLondon 2018

    Prudential Ride London 2018

    Niedziela 29-ty lipca 2018 był dniem dorocznej Prudential Ride London - Surrey 100-milowa sportowa.Weszłam do niego miesiące temu i byłam nieugięta, że nadal będę brała udział, mimo że następnego dnia miałam iść do szpitala na zabieg.

    Wczesny czas rozpoczęcia 7am oznaczało, że musiałem by ć w Stratford na początku o 6:15am.Do dnia dzisiejszego pogoda paliła się w przestworzach 1600.Gorąca z temperaturami przekraczającymi trzydzieści stopni Celsjusza, jednak w przypadku porannego wyścigu w pełnym wymiarze 160.

    Chwilę przed moją falą niebiosa się otworzyły.Byłem zimny i nieszczęśliwy, zanim zacząłem!Na szczęście, po rozpoczęciu koleżeństwa wśród jeźdźców i krzyków bardzo oddanych kibiców naprawdę mnie w pozytywnym nastroju.Zacząłem się naprawdę dobrze bawić i naciskałem na prosty, stały rytm 19/20mph.Podjąłem decyzję wcześniej, że postaram się nie przerywać ze względu na pogodę.Wiedziałem, że z paliwem wszystko w porządku, ale jeśli chodzi o wodę, to może nie, musiałbym zobaczyć, jak poszło.

    Prowadząc na wzgórza Surrey, zacząłem jeździć na rowerze z chłopakiem z Leeds, który miał podobne tempo do mnie.To naprawdę pomogło, jak mogliśmy pracować razem, aby utrzymać się na tyłach stada innych jeźdźców.Zanim się zorientowałem, przelecieliśmy przez 50-milowy znak ze średnią prędkością 19.5mf.

    Prudential Ride London 2018

    Potem zaczęliśmy uderzać w wzgórza!Leith Hill by ł pierwszy i zdecydowanie najtrudniejszy.Było kilka paskudnych wypadków i, jak usłyszeliśmy później w prasie, śmiertelność na Leith Hill.Łatwo było zobaczyć, jak i dlaczego zdarzają się wypadki: drogi były mokre, żwirowe, śliskie ze względu na brak deszczu i było setek rowerzystów- niektórzy byli bardziej doświadczeni i cierpliwi niż inni - wszyscy próbowali dostać się z punktu A do B w najszybszym czasie.Mówią, że to nie wyścig, ale każdy rowerzysta miał swój własny cel, więc staje się to wyścig z zegarem lub własnymi celami w pewnym sensie.

    Zeszłam z Leith Hill i straciłem swojego partner a, ponieważ czułem się bardziej komfortowo schodząc z prędkością, niż on, więc zatrzymałem się na kilku nowych jeźdźców, gdy zbliżaliśmy się do Box Hill, ostatniego z wielkich wspinaczek w okolicy Surrey.

    Mimo, że bolały mnie nogi, uwielbiałam to!Moja miłość do rowerów wyszła na jaw przez zimę, kiedy zacząłem jeździć z chłopakami z Essex Roads CC.Oni naprawdę pchają mnie przez 3-4 godzinne przejażdżki i dosłownie wracam do domu i padam na stos wyczerpany, ale poprawa fitnessu była ogromna od tej cotygodniowej jazdy!

    Wracając do Londynu, wciąż padał deszcz i drogi zaczynały być coraz bardziej ruchliwe, gdy zbliżaliśmy się do punktu spotkania na kursie łączącym 19, 46 i 100-milowe kursy.W tym momencie było wiele postojów/startów i wielu nieprzyjemnych wypadków, w których ludzie skończyli na bolardach, krawężnikach itp. W tym momencie rytm zaczął się nieco przerywać i nogi zaczynały być ciężkie!Ostatnie kilka mil mijało w błocie i zanim się zorientowałem, mogłem zobaczyć łuk kończący na Mall.Popchnęłam i znalazłam, że skończyłam w ciągu pięciu godzin 34 minut, co rozbiło mój własny cel sześciu godzin!Byłem taki zadowolony, ale nagle zdałem sobie sprawę, że muszę wrócić do samochodu w Stratford... te siedem mil naprawdę boli!

    O autorze: Louise Douglass. jest triatlonistą grupy GB Age i ambasadorem Sundred.

    Posted by Guest Account
x
x