• Ucieczka z triatlonu Alcatraz

    Ucieczka z triatlonu Alcatraz w San Francisco

    Dla tych, którzy szukają specjalnego wyzwania w wyjątkowym miejscu, Triathlon Escape From Alcatraz ma wszystko.Bieg próbny po zatoce San Francisco, wymagająca przejażdżka rowerowa po słynnym moście Golden Gate, kończąca się nim, przebiegając przez piękne szlaki w okolicy San Francisco, w pobliżu przyrody.160;

    Alcatraz było niesławnym więzieniem z 1934-1963 i mieściło kilku najbardziej znanych przestępców Ameryki Północnej, w tym Al Capone i Frank Lee Morris, z których ostatni zdoła ł dokonać wielkiej ucieczki w 1962 i nigdy więcej nie został widziany.Ten ambitny triatlon daje czołowym sportowcom niezwykłą okazję do wykonania niemożliwego i "ucieczki z Alcatraz".[2x160;

    Wyścig w Zatoce San Francisco

    Wyścig przyciąga kilku czołowych triatlonistów świata od zwycięzców olimpijskich złotych medali do zwycięzców Ironman, a zwycięzcą 2013 jest legendarny triatlonista Javier Gomez Noya.Ten kurs nie jest dla słabych i każdy, kto weźmie udział w wyzwaniu będzie musiał ciężko trenować!Począwszy od zanurzenia się w jeziorze San Francisco Belle, w lodowatych wodach zatoki, triatleci muszą poruszać się 1.8-milowym pływaniem przez wzburzone wody w 12-stopniach (55F). 160;

    Następnie przejdźmy do 18-milowego toru rowerowego, który zawiera strome wzgórza, ale także niektóre z najbardziej znanych miejsc.Wreszcie, sportowcy muszą ukończyć wyczerpującą 8-milową podróż przez tereny rekreacyjne w San Francisco.Zdecydowanie nie dla słabych, ten bieg posiada strome schody i nierówny teren co sprawia, że niezapomniany finisz do tego wyścigu.

    Bieganie wzdłuż szlaków górskich

    Ucieczka z wyścigu w Alcatraz Triathlon

    Posted by Alexandra Parren
  • Centurion Jesień 100 Trail Race 2016

    Sundried marki ambasador activewear

    "Nigdy więcej" przysięgłem, jak zagłębiłem się w głębię mojego sanity na kilometr 85 z North Downs Way 100, przebiegając przez jeden z najgorętszych dni 2015 roku. Nigdy więcej.

    Nieco ponad rok później, alarm przebił się przez spokojny, jesienny poranek, odradzając mnie od niespokojnego snu nocy. Chociaż 3 lub 4 opcje do prowadzenia zestawu pokryły podłogę, przewidywalnie, chwyciłam swój zwykły zestaw: 10-letnie legginsy z dziurami w nich i moje Lavaredo ultra t-shirt. Biorąc pod uwagę nonsensowną godzinę, było za wcześnie, aby spodziewać się ugotowanego śniadania z B & B, więc gotowałem czajnik, zrobiłem sobie kilka natychmiastowych owsianek i umył go z nieproszący ciepłego jogurtu i filiżanki kawy. Pełen jedzenia i lęku, wędrowałem po kilka metrów w dół drogi na początek.

    Ciche hum podniecenia i nerwów rozprzestrzeniają się przez Goring village hall. Było kilka znanych twarzy-nie zdziwicie się, że ultra świat jest stosunkowo niewielki, więc poznasz pole. Przestraszyłem tłum dla moich przyjaciół, którzy przekonali mnie, żebym podpisze się do tego, mój drugi 100-milowy wyścig, ale na 5ft 3, to nie jest łatwe do kasowania każdego, kto nie jest bezpośrednio przed tobą.

    Tuż przed 10am zebraliśmy się na zewnątrz, by posłuchać babble przedrasowej. Dla tych, którzy robili wszystkie cztery Centurion 100 mili wyścigów w ciągu roku, klaskali. Pragnęłam, żeby klepali dla tych, którzy zostali całkowicie nieprzygotowani i niedoszkoleni do tego wydarzenia.

    Zwykle wybieram wyścigi z innym punktem startu i mety, ponieważ oznacza to, że od samego pierwszego kroku jesteś coraz bliżej wykończenia. Ten wyścig, uświadomiłem sobie po zarejestrowanie się, rozpoczął się w centrum punktu i poszedł 12,5 mil na zewnątrz i z powrotem w czterech kierunkach. Świetna dla kibiców, którzy mogli ustawić obóz w centrum. Również świetnie, jeśli rozsądnie zdecydować się na wykuty w połowie drogi. Nie tak świetnie, jeśli masz nadzieję, że skończysz.

    Pobiegłem pierwszej parze nóg z przyjaciółmi. Utknęliśmy w planie Justina: 9 minut jazdy, 1 minuta chodzenia. To dobry sposób na zaoszczędzenie nóg i pozwoli Ci kontynuować na dłużej (w teorii). Pierwsza noga wzdłuż ścieżki Thames była ładna i zielona-trochę płaska dla mojego upodobania, ale dobry, łagodny start do długiego dnia. Jak podekscytowany spaniel, Ilsuk, jedna z grupy, pobiegła naprzód, a potem posłusznie czekała, aż nas złapiemy.

    Zawsze zaskakuje mnie to, jak zmęczony jestem na początku każdego wyścigu. Zawsze myślę, że będę się zmagał z biegami 5 mil, nie mówiąc już o 100. Zacznę od mojego planu: cieszyć się 50 mil, a następnie zadzwonić do niego dziennie. W ten sposób nigdy się nie udało.

    9 godzin i 50 minut z broni, przebiegając 25 mil na ścieżce Tamizy i blisko 25 na Ridgewayu, nasza grupa rozproszała się. To był tylko Sean i ja z tyłu, walcząc z ziemią, przeżuwając cud, powoli jedząc się kilometrami. Jako nowy ojciec, Sean miał dobry pretekst do wprowadzenia mniej godzin treningowych niż zwykle. Ale on sobie radził. Zmagałem się. Pamiętam, że myślę, że to może być pierwszy raz jak planuję i zatrzymuję się, zanim zacznie się prawdziwy ból.

    Z wielkimi pęcherzami i zmęczonnymi nogami, wziąłem dużo potrzebne miejsce. Kiełbaski koktajlowe, owoce i czekolada spożywana, byłam skłonna do stóp. Moi cudowni rodzice byli tam-matka wkładała swoje umiejętności pielęgniarskie do dobrego użycia, ojciec napełnia moje butelki z wodą. Powiedziałem im, że będę miał dość. Po tym, jak pękłem pęcherze, nie byłem w bólu, ale wiedziałem, że jeśli będę miał zamiar iść, to wkrótce będzie. Niestety, było wiele osób, które chciały mnie kontynuować. Wyglądam dobrze, więc stwierdzili, że potrzebuję psychicznego wypychania. Sprzeciwiłem się pokusie i zdjąłem numer wyścigu.

    Moi rodzice byli zachwyceni. Uważali, że to nie jest, ponieważ wiedzieli, że muszę być właścicielem decyzji, albo spojrzałbym wstecz i obwiniałem ich. Ale wiedziałem, jak bardzo chcą mnie zabrać do domu i tupać się w łóżku. Część mnie chciała dać w sobie. Ale co ja mam zamiar zrobić? Uśpienie? Mogę to zrobić jutro. Sean utknął ze mną, dopóki go nie przekonałem, że nie wyruszam z powrotem. Ubolewam nad tym.

    Po raz kolejny, wyrzuciłem swój plan przez okno i zawiązałem moje sznurowadła.

    Hating the thought that I'd be out there in the middle of the night on my own, mum hurried back to her hotel room and slipped on her trainers. Jeśli jest tam lepsza mama, chciałbym się z nią spotkać. Rasa numer ponownie przyczepiony, udałem się w ciemno, mamo przy mojej stronie. Została ze mną, dopóki nie znalazłam małej grupy, która dołączyła do niej i była gotowa do ponownego uruchomienia. Obiecałem, że dam jej znać, kiedy zbliżam się do centrum po przedostatnim czasie i wyjechałem, zdumiony-jak często jestem-przez szer bezinteresowność kobiety.

    Moi nowi przyjaciele i ja utknąłem razem na 7 lub 8 mil, zanim wpadliśmy do naszych własnych kroków i zwróciłem się do Spotify dla firmy. To był długi, rozbierający się dziennik przez noc, którą straciłem w swoich myślach. Nie żałosne, ale nie do końca podmuch, wiedziałem, że będę popchnąć do mety teraz i świętować z długą kąpiel. Musiałam tylko położyć głowę na dół i się z tym dostać. Weszłam do finałowego punktu kontrolnego dość szybko, 25 mil, żeby się udać. To nie jest nawet maraton. Łatwe ...

    Bóle i bóle zmusiły mnie do przemiany pomiędzy bieganie a chodzeniem. Wyróżnienie na spacery. A kiedy mówię bieganie, to znaczy, że poruszam ramiona szybciej, rysując zęby i wyobrażając sobie, że biegam. Najlepsza część tej nogi wpadła na innych przyjaciół-Kierana i Richarda, byłego współzawodnika, tego ostatniego triathlonista, który nie rozumiał, dlaczego to zrobiliśmy, ale zaoferował swoje usługi jako pacer. Dzieliliśmy się pizzą na stacji, porównaliśmy poziomy bólu i próbowaliśmy przekonać Richarda, i siebie samych, że to był wielki sport.

    Pobiegliśmy razem na jakiś czas, ale zgubiłem je na wzgórzach. Ból w moich nogach stał się nie do zniesienia. Nie miałem na sobie zegarka (nigdy nie robię), więc nie wiedziałem, jak daleko jest moja kąpiel. Trochę doolnie, zdałem sobie sprawę, że potrzebowałem pomocy. Przekręcał się w krzakach, znalazłem kilka solidnych pałeczek. I nazwał je. Esmeralda, Matilda i ja solelizowałem się.

    Mama! Nie byłem na finiszowaniu, ale widok jej chodzenia w stronę mnie powiedział mi, że nie mogę być daleko od tego. Potwierdziła, że jestem prawie tam, jak ona odwróciła się chodzić, po raz kolejny, z mojej strony. Skłamała. Nie byłem blisko. Po prostu trochę dalej powiedziała. Nie ma mamy. Nie mów mi, co chcę usłyszeć, powiedz mi prawdę. Kiedy jesteś w tak dużym bólu, że ledwo możesz go trzymać razem, nie chcesz żadnych niespodzianek-chcesz wiedzieć dokładnie, jak długo jeszcze będzie trwać. W takim razie, bez względu na odpowiedź, możesz sobie z tym poradzić. Mimo to, byłem wdzięczny za jej towarzystwo w tych ostatnich kilku kilometrach.

    Czterdzieści minut później, byłem w hotelu po schodach przez mojego ojca. Wyczerpany, ulgi, medal za szyję, tęsknota za tą kąpielą.

    Chciałbym powiedzieć, że nigdy więcej, ale wiem, że to byłoby kłamstwo. Bardzo pragnąłem tego wszystkiego. Negowanie jak dzień zbliża się. Podniecenie na początku przygody. Satysfakcja z kanapki z jajkiem, miseczki z pudding z ryżem lub solonego ziemniaka. Wciąż, cicha nicość jak ciało i mózg wyłączają się, a ty w końcu odpoczniesz głową na puszystej poduszce, która nigdy nie czuła się tak dobra.

    Może po prostu jeszcze jeden wyścig ...

    Informacje o autorze: Becky Shuttleworth jest ultra runner i Sundried ambasadorem.

    Posted by Guest Account
  • Plusnet Yorkshire Marathon 2017

    Bieg maratonu w Yorkshire

    Niedziela 8 października 2017 roku była wspaniałym dniem dla York, North Yorkshire. To był dzień Plusnet Yorkshire Marathon 2017 i ja go prowadziłem. To, że nigdy wcześniej nie przebiegłem maratonu, było dla mnie czymś niezwykłym.

    5.45 rano włączył się alarm, przewróciłem się i wyłączyłem go. Nadszedł dzień maratonu. Trąciłem męża, który dziś ze mną biegł i oboje wstaliśmy. Na dłuższą metę śniadanie było standardem - duża miska owsa z kilkoma łyżkami Nutelli. W tym momencie czułem się zaskakująco spokojny i dobrze. Spodziewałem się, że nerwy przed wyścigiem zadziałają, ale tak nie było. Zacząłem czuć się pewnie, że wszystko będzie dobrze i byłem bardzo podekscytowany przebiegiem mojego pierwszego maratonu.

    7 rano ruszyliśmy. Mieszkamy około 25 mil od miejsca rozpoczęcia maratonu, więc oszacowaliśmy, że dotarcie na parking zajmie około 45 minut, skąd moglibyśmy wsiąść do autobusu do Yorku (autobusy zostały wprowadzone z lotniska Elvington, aby ruch nie był prosty do Yorku, ponieważ drogi były zamknięte). Gdy zbliżyliśmy się do lotniska, ruch był dość gwałtowny, więc musieliśmy przez chwilę stać w kolejce. W tym momencie zacząłem trochę się denerwować, ale zachowałem pozytywne nastawienie i po prostu wyobrażałem sobie, jak kończymy wyścig. Taki był nasz cel - nigdy wcześniej nie przebiegaliśmy 26,2 mil, nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, więc chcieliśmy po prostu obejść się w jednym kawałku i dokończyć. W końcu udało nam się zaparkować samochód i złapać następny autobus na uczelnię, gdzie maraton się zaczynał i kończył. Atmosfera tętniła życiem, kiedy przyjechaliśmy.

    Miejsce nadania bagażu i teren imprezy były dość dobrze zorganizowane, wszystko było dobrze oznakowane. Jedyną denerwującą rzeczą były toalety. Wiem, że przy tak dużej imprezie z tysiącami ludzi będą oczywiście kolejki do toalet, ale myślę, że powinno być ich więcej. Staliśmy w kolejce przez około 15-20 minut, żeby zrobić sobie małą porcję! Gdy w końcu udało nam się skorzystać z toalet, przyszedł czas na start na oddaloną o 5 minut spacerem linię startu. Rozgrzewka przed wyścigiem nie istniała, więc musieliśmy po prostu zrobić mały podskok i szybki skok w małej przestrzeni, którą mieliśmy i to musiało wystarczyć.

    Zanim się zorientowaliśmy, zaczęło się odliczanie i nadszedł czas, aby jechać. Ponieważ byliśmy tak daleko od właściwej linii startu, dotarcie na nią zajęło około 10 minut, ale byliśmy wyłączone. Pierwsze kilka mil prowadziło prosto przez centrum Yorku, a wsparcie i atmosfera tutaj były niesamowite, naprawdę czułem się pewnie. Od początku zauważyłem, że 5-godzinna rozrusznik jest za nami i powoli oddala się od nas. To sprawiło, że poczułem się pewnie i uwierzyłem, że możemy to zakończyć w całkiem dobrym czasie jak na pierwszy maraton (wszystko poniżej 5 godzin było dla nas dobrym czasem). Pierwsza połowa maratonu minęła i czułem się świetnie, chociaż musiałem zatrzymać się w toalecie. Wypiłem tyle wody i napoju izotonicznego, że nie było mowy, abym mógł dalej biec tak najedzony.

    Powiedziałem mężowi, żeby dalej biegł, a ja go dogonię, co zrobiłem. Mila 15 była trochę trudna i obawiałem się, że uderzę w straszną ścianę. Ale skupiłem się i cofnąłem. W tym momencie zobaczyliśmy, że 5-godzinny rozrusznik mija i znika przed nami - pa, pa, poniżej 5 godzin dla nas! Szczerze mówiąc, w tym momencie nie miało znaczenia, o której godzinie skończyliśmy, po prostu chcieliśmy skończyć.

    Mile od 16 do 20 były prawdopodobnie najgorszymi, ponieważ po osiągnięciu mili 17 możesz zobaczyć milę 19 po drugiej stronie drogi - wiesz, że musisz przebiec całą drogę, aby wrócić. najlepsze uczucie na świecie. W tym momencie miałam oko na męża, gdy zaczynał zwalniać. Tuż przed nim utrzymywałem wolne tempo i zachęcałem go, by szedł dalej. Trwało to do mili 20, kiedy mój mąż musiał się zatrzymać. Obawiałem się, że nie nabrał wystarczającej ilości energii, aby go utrzymać, więc zmusiłem go do ciągłego popijania wody i izotoniku i powiedziałem, żeby miał saszetkę z żelem energetycznym. Zrobił to i znowu zaczęliśmy biec. Niestety, teraz był to dla niego punkt bez powrotu i musiałem go nieustannie zachęcać, aby kontynuował. To wtedy zaczęły mnie boleć bóle, gdy biegałam tak wolno, żeby mój mąż działał.

    Mile 23-25 ​​były najwolniejsze ze względu na dużo chodzenia, ale byłem zdeterminowany, abyśmy dalej szli. Powiedziałam mężowi, że kiedy dotrzemy do znacznika mil 25, będziemy biec i nie zatrzymamy się, dopóki nie skończymy. Przybyła mila 25, złapałem go za rękę i ruszyliśmy. Na 25,5 mili jest dość strome wzgórze, aby dostać się z powrotem do kampusu uniwersyteckiego, ale nie było mowy, abym pozwolił, by powstrzymało mnie to przed bieganiem. Całkowicie ograniczyłam swojego męża i podtrzymałam go. Dotarliśmy na szczyt, a stamtąd było z górki - ostatnie kilkaset metrów i meta były już w zasięgu wzroku. Tłumy na wzgórzu iw drodze do mety były niesamowite. Wszyscy otrzymali tak wiele zachęty!

    Stało się, zrobiliśmy to! Poszliśmy po naszą torbę z upominkami i medal. Czy poleciłbym maraton w Yorkshire? Tak, chciałbym. Patrząc wstecz, był to naprawdę bardzo przyjemny bieg (chyba tak przyjemny jak maraton). 90% trasy jest dość płaska, co daje wspaniały pierwszy maraton. Z pewnością zrobiłbym to ponownie i dążyłbym do lepszego czasu - zrobiliśmy to w 5 godzin i 30 minut, więc następnym razem zdecydowanie celowałbym w mniej niż 5 godzin. Mieć takie wydarzenie tak blisko miejsca, w którym mieszkam, jest fantastyczne i wrócę!

    O autorze: Amie Forster jest trenerem personalnym i blogerem fitness.

    Posted by Guest Account
x
x