To jest ambasador suszonych na słońcuVanessa CullenRelacja z wyścigu z jej pierwszego maratonu i ultramaratonu na Great Ocean Walk Trail Run w Victorii w Australii, gdzie jej i jej kolega rohini zajęli pierwsze miejsce w kobiecej drużynie.

Mój pierwszy ultramaraton

Mój najdłuższy bieg do tej pory był 38km (23 mil), więc miałem mnóstwo pytań w moim umyśle, czekając na mój kolega z zespołu sztafety Rohini, aby zakończyć jej 55 km (34 mil) nogi, zanim mogłem rozpocząć mój 45 km (28 mil) w Great Ocean Walk Trail Run 100km przypadku (100km jest około 62 mil). Trudno było wiedzieć, kiedy jeść, nie wiedząc, kiedy Rohini przyjdzie przez punkt kontrolny wymiany, ale mam szczęście z żelem, kawałkiem banana i lolly węża czas do perfekcji tuż przed pojawiła się.

Kiedy byłem wyłączony i działa sam, w ciszy mojego umysłu, wszystkie pytania i niggles wyparował. Po początkowym 5km wznoszenia naprawdę osiadł emocjonalnie i fizycznie. Po 10 km czułem się cudownie szczęśliwy, w dowodzeniu i pewny siebie, że dokończę wyścig. Kurs był bardzo testowany z "zębem rekina" zmiany elewacji, piasek, błoto i schody, ale to było również niezwykle piękne. Było tak wiele zapierających dech w piersiach momentów na szczytach wzgórz i jak wyszliśmy z jednego szlaku na przybrzeżnych przygnieceń i bujne zielone polany paddock.

Kochałem każdą chwilę, nawet najbardziej wyczerpujące, i nie pauza kilka sekund, aby delektować się światowej sławy widoki kilka razy! Byłem bardzo szczęśliwy, widząc naszą załogę na 25 km znak, ale czuł się silny i był w i z punktu kontrolnego w zaledwie minutę. Na 37km czułem mdłości, ale rozliczane go z jedzeniem, uznając uczucie jako tylko głód. Kultowe formacje kamienia Dwunastu Apostołów pojawiły się na widoku i wykrzyknąłem głośno "Wow!". Nikt nie słyszał, ale to nie miało znaczenia.

Mój zegarek hit 40km (25 mil) dokładnie tak, jak pochylił się nad stile ogrodzenia. Miałem krótką chwilę osobistego cheerleading na podniecenie widząc te cyfry po raz pierwszy! 2,2 km później byłem rozpromieniony i świętuje ponownie o pęknięty mój pierwszy maraton. Pozostała część odległości do mety wydawało się przeciągnąć, bo byłem tak podekscytowany, że przybity wyścigu i chce tak źle, aby zobaczyć mój kolega sztafety, załogi i przyjaciół. Końcowy finisz był genialny uroczystości, jak osiągnąć nasz cel pokonując zmroku i Rohini pobiegł w dół rynny mety ze mną, ręka w rękę. Mój partner i załoga byli tam wszyscy i to był moment, który będę pielęgnować do końca życia.

Ale to, co naprawdę wyróżniało mnie w tym wyścigu, to:

- Czysta zabawa z procesu treningowego w przygotowaniu do wyścigu.

- Niesamowity spokój, radość i poczucie bycia "w domu" płynęła w trakcie.

- Potwierdzając, że mogę biegać tak daleko poza fizyczny ból, gdy moja dusza jest pod kontrolą.

Nie mogę się doczekać, aby wziąć na mój następny szlak ultramaraton doświadczenie teraz. Jestem uzależniony!

x
x