• Plusnet Yorkshire Marathon 2017

    Bieg maratonu w Yorkshire

    Niedziela 8 października 2017 roku była wspaniałym dniem dla York, North Yorkshire. To był dzień Plusnet Yorkshire Marathon 2017 i ja go prowadziłem. To, że nigdy wcześniej nie przebiegłem maratonu, było dla mnie czymś niezwykłym.

    5.45 rano włączył się alarm, przewróciłem się i wyłączyłem go. Nadszedł dzień maratonu. Trąciłem męża, który dziś ze mną biegł i oboje wstaliśmy. Na dłuższą metę śniadanie było standardem - duża miska owsa z kilkoma łyżkami Nutelli. W tym momencie czułem się zaskakująco spokojny i dobrze. Spodziewałem się, że nerwy przed wyścigiem zadziałają, ale tak nie było. Zacząłem czuć się pewnie, że wszystko będzie dobrze i byłem bardzo podekscytowany przebiegiem mojego pierwszego maratonu.

    7 rano ruszyliśmy. Mieszkamy około 25 mil od miejsca rozpoczęcia maratonu, więc oszacowaliśmy, że dotarcie na parking zajmie około 45 minut, skąd moglibyśmy wsiąść do autobusu do Yorku (autobusy zostały wprowadzone z lotniska Elvington, aby ruch nie był prosty do Yorku, ponieważ drogi były zamknięte). Gdy zbliżyliśmy się do lotniska, ruch był dość gwałtowny, więc musieliśmy przez chwilę stać w kolejce. W tym momencie zacząłem trochę się denerwować, ale zachowałem pozytywne nastawienie i po prostu wyobrażałem sobie, jak kończymy wyścig. Taki był nasz cel - nigdy wcześniej nie przebiegaliśmy 26,2 mil, nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, więc chcieliśmy po prostu obejść się w jednym kawałku i dokończyć. W końcu udało nam się zaparkować samochód i złapać następny autobus na uczelnię, gdzie maraton się zaczynał i kończył. Atmosfera tętniła życiem, kiedy przyjechaliśmy.

    Miejsce nadania bagażu i teren imprezy były dość dobrze zorganizowane, wszystko było dobrze oznakowane. Jedyną denerwującą rzeczą były toalety. Wiem, że przy tak dużej imprezie z tysiącami ludzi będą oczywiście kolejki do toalet, ale myślę, że powinno być ich więcej. Staliśmy w kolejce przez około 15-20 minut, żeby zrobić sobie małą porcję! Gdy w końcu udało nam się skorzystać z toalet, przyszedł czas na start na oddaloną o 5 minut spacerem linię startu. Rozgrzewka przed wyścigiem nie istniała, więc musieliśmy po prostu zrobić mały podskok i szybki skok w małej przestrzeni, którą mieliśmy i to musiało wystarczyć.

    Zanim się zorientowaliśmy, zaczęło się odliczanie i nadszedł czas, aby jechać. Ponieważ byliśmy tak daleko od właściwej linii startu, dotarcie na nią zajęło około 10 minut, ale byliśmy wyłączone. Pierwsze kilka mil prowadziło prosto przez centrum Yorku, a wsparcie i atmosfera tutaj były niesamowite, naprawdę czułem się pewnie. Od początku zauważyłem, że 5-godzinna rozrusznik jest za nami i powoli oddala się od nas. To sprawiło, że poczułem się pewnie i uwierzyłem, że możemy to zakończyć w całkiem dobrym czasie jak na pierwszy maraton (wszystko poniżej 5 godzin było dla nas dobrym czasem). Pierwsza połowa maratonu minęła i czułem się świetnie, chociaż musiałem zatrzymać się w toalecie. Wypiłem tyle wody i napoju izotonicznego, że nie było mowy, abym mógł dalej biec tak najedzony.

    Powiedziałem mężowi, żeby dalej biegł, a ja go dogonię, co zrobiłem. Mila 15 była trochę trudna i obawiałem się, że uderzę w straszną ścianę. Ale skupiłem się i cofnąłem. W tym momencie zobaczyliśmy, że 5-godzinny rozrusznik mija i znika przed nami - pa, pa, poniżej 5 godzin dla nas! Szczerze mówiąc, w tym momencie nie miało znaczenia, o której godzinie skończyliśmy, po prostu chcieliśmy skończyć.

    Mile od 16 do 20 były prawdopodobnie najgorszymi, ponieważ po osiągnięciu mili 17 możesz zobaczyć milę 19 po drugiej stronie drogi - wiesz, że musisz przebiec całą drogę, aby wrócić. najlepsze uczucie na świecie. W tym momencie miałam oko na męża, gdy zaczynał zwalniać. Tuż przed nim utrzymywałem wolne tempo i zachęcałem go, by szedł dalej. Trwało to do mili 20, kiedy mój mąż musiał się zatrzymać. Obawiałem się, że nie nabrał wystarczającej ilości energii, aby go utrzymać, więc zmusiłem go do ciągłego popijania wody i izotoniku i powiedziałem, żeby miał saszetkę z żelem energetycznym. Zrobił to i znowu zaczęliśmy biec. Niestety, teraz był to dla niego punkt bez powrotu i musiałem go nieustannie zachęcać, aby kontynuował. To wtedy zaczęły mnie boleć bóle, gdy biegałam tak wolno, żeby mój mąż działał.

    Mile 23-25 ​​były najwolniejsze ze względu na dużo chodzenia, ale byłem zdeterminowany, abyśmy dalej szli. Powiedziałam mężowi, że kiedy dotrzemy do znacznika mil 25, będziemy biec i nie zatrzymamy się, dopóki nie skończymy. Przybyła mila 25, złapałem go za rękę i ruszyliśmy. Na 25,5 mili jest dość strome wzgórze, aby dostać się z powrotem do kampusu uniwersyteckiego, ale nie było mowy, abym pozwolił, by powstrzymało mnie to przed bieganiem. Całkowicie ograniczyłam swojego męża i podtrzymałam go. Dotarliśmy na szczyt, a stamtąd było z górki - ostatnie kilkaset metrów i meta były już w zasięgu wzroku. Tłumy na wzgórzu iw drodze do mety były niesamowite. Wszyscy otrzymali tak wiele zachęty!

    Stało się, zrobiliśmy to! Poszliśmy po naszą torbę z upominkami i medal. Czy poleciłbym maraton w Yorkshire? Tak, chciałbym. Patrząc wstecz, był to naprawdę bardzo przyjemny bieg (chyba tak przyjemny jak maraton). 90% trasy jest dość płaska, co daje wspaniały pierwszy maraton. Z pewnością zrobiłbym to ponownie i dążyłbym do lepszego czasu - zrobiliśmy to w 5 godzin i 30 minut, więc następnym razem zdecydowanie celowałbym w mniej niż 5 godzin. Mieć takie wydarzenie tak blisko miejsca, w którym mieszkam, jest fantastyczne i wrócę!

    O autorze: Amie Forster jest trenerem personalnym i blogerem fitness.

    Posted by Guest Account
x
x