Ironman Szwajcaria Zurych Wykończenie biegu

Mój pierwszy Ironman.

3,8 km pływania, 180 km roweru, 42,4 km biegu

Przygotowanie do mojego pierwszego Ironmana było mieszaniną emocji, od nerwów po podekscytowanie, i ciągłego umysłu pełnego pytań krążących w mojej głowie. Ostatnie tygodnie treningów przed stożkiem były najtrudniejsze, a kiedy moje dzieci rozpadły się na letnie wakacje, rutyna stała się trudniejsza do opanowania. Niemniej jednak dotarłem na linię startu pokonując tysiące mil na treningu.

Mój mąż i ja przyjechaliśmy do Szwajcarii w czwartek i już panowała atmosfera Ironmana. Zurych był piękny, ale niezwykle gorący. W piątek zeszliśmy do wioski, w której odbywały się imprezy, aby się zarejestrować. Nagle poczułem podziw dla całego doświadczenia. Rejestracja była łatwa, podobnie jak wydawanie pieniędzy w sklepie. Odebrałem swój rower, który został wysłany przez Ship My Tri Bike - bardzo wygodna opcja i zabrałem go na jazdę próbną przed wyścigiem. Drogi były niesamowite, ale moje nogi były jak galaretka, jednak wszystko z moim Argonem było sprawne, co było ulgą. Po przejażdżce jakimś cudem udało mi się w jakiś sposób poradzić sobie z dużym błędem debiutanta, który pojawił się w raporcie dotyczącym wyścigu Francuzów, a nie angielskich - to nie pomogło z drżeniem przed wyścigiem. Chcąc opanować nerwy, postanowiłem popływać nad Jeziorem Zuryskim. Jezioro, choć piękne, było rozległe i bardziej wzburzone, niż wyglądało - zupełnie inne niż jezioro w domu.

Sobota była dość mroźnym porankiem, gdy kręciłem się po Zurychu, starając się trzymać z daleka od stóp, jak to tylko możliwe. Popołudnie spędziłem w wiosce, w której zawody odbyły się zawodów, na ładowaniu mojego roweru i wieszaniu moich czerwono-niebieskich toreb, gotowych na dzień wyścigu. Podczas zawodów Ironman robi się inaczej z różnymi torbami. Wymaga to starannego planowania i rozważenia, ale działa bardzo dobrze w ciągu dnia. Zrobiłem zdjęcia w przejściu, aby pomóc w wizualizacji wjazdów i zjazdów, a także zwróciłem uwagę na punkty orientacyjne, aby pomóc w znalezieniu mojego roweru - przejście było ogromne, gdy rowery były bardzo ciasno upakowane i blisko siebie. Następnym razem, gdy będę w fazie przejściowej, będzie dzień wyścigu - w końcu czas na podjęcie wyzwania, które pochłonęło tyle czasu i emocji w poprzednich miesiącach.

Po pewnym śnie i długim czuwaniu alarm włączył się o 4 nad ranem. Podczas śniadania w hotelu panowała nerwowa atmosfera. Dużo się nawzajem, ale bardzo mało rozmów. Po kawie i jedzeniu przeszliśmy 30 minut do przejścia. Nie mogłem uwierzyć, że udało mi się wygrać dzień wyścigu. Spacer w dół był niesamowity, a ulice były mieszaniną triathlonistów odzianych w lycrę i ostatnich biesiadników z poprzedniej nocy.

Przybywając do przejścia, szybko usłyszałem, że potwierdzono, że jest to kombinezon bez pianki. Rozmiar stojącego przed nami wyzwania nagle stał się bardzo realny i wymagało wszystkich moich wysiłków, aby kontrolować moje emocje w tym czasie. Mój mąż i ja poszliśmy na miejsce startu, gdzie atmosfera była surrealistyczna. Jedną rzeczą, która była bardzo zauważalna, był stosunek mężczyzn do kobiet - nagle poczułem się bardzo mały. Zsunąłem się w kierunku tyłu normalnego stanowiska do pływania, dodając dodatkowe 10 minut do mojego oczekiwanego czasu, aby odzwierciedlić pływanie bez kombinezonu. Moim celem na tym wydarzeniu było ukończenie (nie konkurowanie); a nie będąc kombinezonem, chciałem znaleźć swoją własną przestrzeń. Wyścig szybko się rozpoczął, ponieważ zawodnicy mogli przebywać w wodzie po 8 w odstępach 5-sekundowych. Wyszedłem do wody. Przerwałem spływ na poszczególne boje markerowe i wkrótce ustabilizowałem się w rytmie. To był kurs na jedno okrążenie, a prosta tylna część zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Kiedy wykonałem ostatni zakręt, nigdy nie odczułem większej ulgi - prawie wyszedłem z wody!

3,8 km czas pływania: 01:31:43

Ironman Switzerland w Zurychu pływać po jeziorze

Kiedy wyszedłem z wody, wpadłem na T1, przebrałem się w rzeczy na rower, znalazłem swój rower, ojej, łańcuch zwisał…. Najwyraźniej został potrącony, ponieważ ktoś zabrał ich rower. Udało mi się to z powrotem włączyć i wyłączyć Poszedłem. Najbardziej nie mogłem się doczekać roweru podczas przygotowań. Trasa składała się z 2 okrążeń i zaczęła się płasko, zanim przystąpiła do kilku podjazdów w najbardziej oszałamiającej i malowniczej scenerii, jaką widziałem.

Niestety dla mnie po prostu nie mogłem się zadomowić w mojej zwykłej strefie i szybko poczułem się bardzo niekomfortowo. Starałem się utrzymać aerodynamikę, ponieważ moja klatka piersiowa była ograniczona, a szyja była bardzo napięta. To nie było zgodne z planem. Wsparcie na trasie było fantastyczne - szczególnie na Heartbreak Hill, co było jak jazda na odcinku Tour de France. To było także miejsce, gdzie mój mężulek dawał mi bardzo potrzebny impuls.

Gdy wszedłem na drugie okrążenie, temperatura rosła (35 stopni); i stało się to bardziej mentalną walką niż fizyczną. Miałem mdłości i musiałem wymusić odżywianie, aby spróbować trzymać się planu. Kolejne godziny były brutalne i po 6 godzinach i 18 minutach jazdy na rowerze wróciłem do T2, czując się dość okropnie.

Czas roweru 180 km: 06:19:46

rower kolarstwo Ironman

Nie jestem w 100% pewien, co tak długo trwało, ale po 8 minutach w T2 wyruszyłem na maraton. Do niedawna bieganie zawsze było moją ulubioną i najsilniejszą dyscypliną. Tak się nie stało w dniu wyścigu. Za każdym razem, gdy biegałem, czułem się chory, w ogóle nie pomagał mi upał. Wsparcie w punktach pomocy było znakomite i były one w 100% przygotowane na wysokie temperatury, wydając lód i zimne gąbki. Mimo to moje ciało miało inne pomysły i co kilka minut chorowałam, przez co bardzo trudno było się zaaklimatyzować w jakimkolwiek rytmie.

Wiedziałem teraz, że to będzie bardzo długie popołudnie, ale nie było mowy, abym się poddawał - musiałem wrócić do innej strategii. Chodzenie w wyścigu było dla mnie obce, ale wiedziałem, że muszę znaleźć jakąś strategię, aby mnie ominąć, więc zdecydowałem się na bieganie tak długo, jak tylko mogłem, a następnie chodzenie przez 3 minuty (podczas wymiotów)!

W końcu pokonałem pierwsze z 4 okrążeń, które dość okrutnie prowadzą przez czerwony dywan i linię mety. Widząc to i atmosferę na końcu, zmotywowałem do dalszej pracy. Mój mąż był niesamowity w biegu i ciągle mnie zaskakiwał, pojawiając się w miejscach, które motywowały mnie do działania.

W końcu, po kilku bardzo długich i bolesnych godzinach, dotarłem do 4. okrążenia i koniec był już w zasięgu wzroku. Ruszyłem na moje ostatnie okrążenie w Zurychu… ostatnie kilka kilometrów wydawało się, że trwały wieczność, ale w oddali ja mogłem usłyszeć muzykę z linii mety i móc zebrać mój czwarty zespół, było niesamowitym uczuciem. Udało mi się przebiec ostatnie kilka kilometrów i gdy weszłam do mety, emocje napłynęły do ​​mnie. Zobaczyłam w tłumie męża i usłyszałam te słynne słowa - Leanne James - YOU ARE IRONMAN.

Czas biegu 42,4 km: 05:26:42

Zrobiłem to, koniec w 13:32:46. To była długa droga od miejsca, w którym miałem nadzieję skończyć, ale nie obchodziło mnie to. Rozpłakałem się, gdy spotkałem mężulka, podczas gdy wydarzenia dnia toczyły się w najlepsze. Następnie bawiliśmy się na imprezie na mecie i było niezwykle emocjonalnie patrzeć, jak wszyscy kończą wyścig… wszystko z własnymi historiami i doświadczeniami.

Po kilku tygodniach spędzenie czasu z rodziną i przyjaciółmi było bardzo przyjemne. Przed rozpoczęciem kolejnego bloku w przygotowaniu do IM Weymouth 70.3, a także Mistrzostw ETU Duathlon na Ibizie, było miło spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi.

Czy zrobiłbym innego Ironmana? Absolutnie. Tyle się nauczyłem podczas tego wyścigu, zwłaszcza, że ​​jestem jeszcze stosunkowo nowy w tym sporcie, ale na razie pozostanę przy latach 70.3.

Related Posts

To, co jem w ciągu jednego dnia, triatlonista Ian Seeney
To, co jem w ciągu jednego dnia, triatlonista Ian Seeney
Ian Seeney. jest korporacyjnym pilotem, co oznacza podróżowanie dużo dla pracy nad treningiem triatlonu i nadążanie z...
To, co jem w...
Co jem w jeden dzień - Sam Hudson Triathlete
Co jem w jeden dzień - Sam Hudson Triathlete
Odżywianie nigdy nie było coś, co szczególnie martwi się o aż do zaangażowania się w triathlon i widząc, jak ważne je...
Co jem w jed...
Co jem w jeden dzień - Vanessa Cullen Ultra Runner
Co jem w jeden dzień - Vanessa Cullen Ultra Runner
plant-based diet. Ona prowadzi długodystansowych wyścigów i niedawno osiągnęła 3-cia kobiet ogólnej w Hume & Hovell 5...
Co jem w jed...
x
x